Ciechanów uf uf uf!!! -> Warszawa!!!
- DST 103.03km
- Teren 6.00km
- Czas 04:13
- VAVG 24.43km/h
- VMAX 53.70km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
A dlaczegoż to się nie doczekałam na hasło „jedziemy” ? :-) w pierwszym planie było mowa o powrocie między 16 a 17. O 16 dalej nie dostałam hasła od chłopaków z działki, ze się zbieramy. Także pożegnałam się z wujostwem i pojechałam na działki, zobaczyć co z tymi moimi kompanami :-) dojeżdżam, a Woydzio i Drex z przejedzenia, z gorąca i nie wiadomo jeszcze z czego niczego sobie odpoczywają :D ale wcale im się nie dziwiłam, dochodziła 17 a był taki skwar, że nie było mowy o wsiąściu na rower i jechaniu. Odczekaliśmy trochę do 17 i o 17 zaczęliśmy się zbierać. Ruszyliśmy o 17:15. Do Krubina nad stawy ledwo żywi jakoś się doczłapaliśmy, nie było mowy, o tym żeby jechać w tym słońcu.
Obraliśmy kierunek na Nasielsk przez Gołotczyznę, Sońsk, Gąsocin i inne. Ruch nie był duży, a asfalt czasem się nawet kończył :D
Było ciężko do Nasielska, ale mimo że km przybywało, im była późniejsza pora, tym było chłodniej, tym nam się lepiej jechało. Jeszcze w Ciechanowie niemal było zdecydowane, ze jedziemy do Nasielska i wsiadamy w pociąg do Warszawy, nie mieliśmy sił. Ale zanim dojechaliśmy do Nasielska, ożywiliśmy się, rozkręciliśmy i zdecydowaliśmy, ze po to mamy rowery, żeby na nich wracać :-)
Z Nasielska skierowaliśmy się na Dębe.
A później do Legionowa. Niestety tam Czarnemu kolano odmówiło posłuszeństwa i wsiadł do busa. A My w trójkę przez Legionowo, prosto do Mostu Gdańskiego. Przy Gdańskim Woydzio skierował się na Powiśle a My z Drexem do nas. Ja jeszcze miałam całkiem sporo sił, chciałam nawet dokręcać do 250 km z całej wycieczki, ale w samotności już mi się nie chciało – wszakże to było ok. 13 km, więc całkiem spory kawałek :-(
Wyjazd bardzo udany!!!!
Jeszcze będzie powtórka :D
Obraliśmy kierunek na Nasielsk przez Gołotczyznę, Sońsk, Gąsocin i inne. Ruch nie był duży, a asfalt czasem się nawet kończył :D
Było ciężko do Nasielska, ale mimo że km przybywało, im była późniejsza pora, tym było chłodniej, tym nam się lepiej jechało. Jeszcze w Ciechanowie niemal było zdecydowane, ze jedziemy do Nasielska i wsiadamy w pociąg do Warszawy, nie mieliśmy sił. Ale zanim dojechaliśmy do Nasielska, ożywiliśmy się, rozkręciliśmy i zdecydowaliśmy, ze po to mamy rowery, żeby na nich wracać :-)
Z Nasielska skierowaliśmy się na Dębe.
A później do Legionowa. Niestety tam Czarnemu kolano odmówiło posłuszeństwa i wsiadł do busa. A My w trójkę przez Legionowo, prosto do Mostu Gdańskiego. Przy Gdańskim Woydzio skierował się na Powiśle a My z Drexem do nas. Ja jeszcze miałam całkiem sporo sił, chciałam nawet dokręcać do 250 km z całej wycieczki, ale w samotności już mi się nie chciało – wszakże to było ok. 13 km, więc całkiem spory kawałek :-(
Wyjazd bardzo udany!!!!
Jeszcze będzie powtórka :D
Ciechanów uf uf uf!!!
- DST 16.86km
- Teren 0.50km
- Czas 00:45
- VAVG 22.48km/h
- VMAX 33.06km/h
- Temperatura 40.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziś ranek spędziliśmy na lajtowej jeździe. To tu, to tam, żeby zobaczyć ten Ciechanów, skoro już nasze nóżki nas tam zawiozły :-)
A to deptak, klasyczne wyrwikółka na deptaku, jeden park, drugi park i staw w Krubinie, Woda, woda!!!! :-) żałuję strasznie, że Zamek w remoncie i nie mogliśmy podjechać pozwiedzać :-(
Ale niestety było tak gorąco, że jazda była ciężka. Także ja na obiad do cioci wróciłam, chłopaki na działkę. I czekałam na hasło „jedziemy”, ale się nie doczekałam :P
A to deptak, klasyczne wyrwikółka na deptaku, jeden park, drugi park i staw w Krubinie, Woda, woda!!!! :-) żałuję strasznie, że Zamek w remoncie i nie mogliśmy podjechać pozwiedzać :-(
Ale niestety było tak gorąco, że jazda była ciężka. Także ja na obiad do cioci wróciłam, chłopaki na działkę. I czekałam na hasło „jedziemy”, ale się nie doczekałam :P
Warszawa -> Ciechanów uf uf uf!!!
- DST 118.44km
- Teren 2.00km
- Czas 04:22
- VAVG 27.12km/h
- VMAX 55.29km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka planowana już chyba od 3 miesięcy i o mały włos znów nie przełożona :-) <najpierw Drex złamał obojczyk, a na 4 dni przed wyjazdem znów zaliczył otb na kazurce, ale na szczęście skończyło się tylko zdartą skórą :P>
Także dnia pamiętnego, 4 czerwca w sobotę umówiliśmy się z Drexem, Woydziem i Czarnym. Cel – Ciechanów! Wszak to tylko setka, więc powinno obyć się bez problemów :-)
O godzinie 15 ruszyliśmy zwartą ekipą spod ratusza na bemowie. Ominęliśmy Warszawę kierując się przez radiową, estrady i dalej prosto do łomianek. Tradycyjnie rolniczą do Czosnowa. Tuż przed Czosnowem złapał nas Bam i zrobiliśmy wspólną przerwę w Czosnowie. Tu się muszę pochwalić – mimo żaru z nieba, do Czosnowa mieliśmy średnią troszkę ponad 28 km/h, co było całkiem ładnym osiągnięciem jak na hasło „nie zapierdalamy” :-)
Z Czosnowa na Nowy Dwór Mazowiecki i przez Modlin do Siódemki – niepotrzebnie zrobiliśmy tutaj kilka km naokoło, ale trudno :-)
Siódemką jechało się całkiem całkiem – ruch nie był duży, a my mieliśmy do własnej dyspozycji szerokie, asfaltowe pobocze. Ale niestety nie było tak pięknie jakbyśmy chcieli. Po 50 km zaczęło, co poniektórych, łapać zmęczenie. Gdzieś na stacji mieliśmy zrobić 5 min przerwy na szybką regenerację, ale wyszło o wiele więcej. Nogi zaczynały boleć, ciężko się oddychało z tego gorąca. No ale czas gonił i trzeba było ruszać….
Następny przystanek - Płońsk. Myślałam, że pójdzie lajtowo. Ale już rozumiem co miał na myśli rehabilitant jak usłyszał o mojej weekendowej wycieczce. Ręka, szyja, kręgosłup. Wszystko siadało po kolei. Nóżki w końcu zaczęły zapodawać całkiem nieźle, ale ból i drętwienie ręki powodowało, że myślałam tylko o tym :/
W Płońsku przerwa nad stawem i masaż. Było ciężko. A jeszcze kawal drogi przed nami…
Z Płońska ok. 30 km, powinno było pójść lajtowo, ale teren dość pagórkowaty ;] każdy z nas już na tym ostatnim odcinku miał kryzysy. Stawaliśmy na zdjęcia, na picie, na cokolwiek, żeby złapać oddech.
Ale też była jedna fajna górka, z której fajnie się zjechało :D drugi raz dzisiejszego dnia ponad 55 km/h :-)
W Ciechanowie nie pojechałam od razu do chłopaków na działkę, tylko do cioci. „oddam życie za prysznic!”. To był priorytet. Umyłam się, zjadłam, troszkę pogadałam i pojechałam na działeczkę do chłopaków, jak się też okazało, byli też rodzice Drexa i znajoma para jeszcze ;-)
Działeczka, zajebista! Ciechan w Ciechanowie wypity, inne piwka też :P po takiej jeździe się należało. A przed 3 nad ranem do cioci spaaaać :-)
Także dnia pamiętnego, 4 czerwca w sobotę umówiliśmy się z Drexem, Woydziem i Czarnym. Cel – Ciechanów! Wszak to tylko setka, więc powinno obyć się bez problemów :-)
O godzinie 15 ruszyliśmy zwartą ekipą spod ratusza na bemowie. Ominęliśmy Warszawę kierując się przez radiową, estrady i dalej prosto do łomianek. Tradycyjnie rolniczą do Czosnowa. Tuż przed Czosnowem złapał nas Bam i zrobiliśmy wspólną przerwę w Czosnowie. Tu się muszę pochwalić – mimo żaru z nieba, do Czosnowa mieliśmy średnią troszkę ponad 28 km/h, co było całkiem ładnym osiągnięciem jak na hasło „nie zapierdalamy” :-)
Z Czosnowa na Nowy Dwór Mazowiecki i przez Modlin do Siódemki – niepotrzebnie zrobiliśmy tutaj kilka km naokoło, ale trudno :-)
Siódemką jechało się całkiem całkiem – ruch nie był duży, a my mieliśmy do własnej dyspozycji szerokie, asfaltowe pobocze. Ale niestety nie było tak pięknie jakbyśmy chcieli. Po 50 km zaczęło, co poniektórych, łapać zmęczenie. Gdzieś na stacji mieliśmy zrobić 5 min przerwy na szybką regenerację, ale wyszło o wiele więcej. Nogi zaczynały boleć, ciężko się oddychało z tego gorąca. No ale czas gonił i trzeba było ruszać….
Następny przystanek - Płońsk. Myślałam, że pójdzie lajtowo. Ale już rozumiem co miał na myśli rehabilitant jak usłyszał o mojej weekendowej wycieczce. Ręka, szyja, kręgosłup. Wszystko siadało po kolei. Nóżki w końcu zaczęły zapodawać całkiem nieźle, ale ból i drętwienie ręki powodowało, że myślałam tylko o tym :/
W Płońsku przerwa nad stawem i masaż. Było ciężko. A jeszcze kawal drogi przed nami…
Z Płońska ok. 30 km, powinno było pójść lajtowo, ale teren dość pagórkowaty ;] każdy z nas już na tym ostatnim odcinku miał kryzysy. Stawaliśmy na zdjęcia, na picie, na cokolwiek, żeby złapać oddech.
Ale też była jedna fajna górka, z której fajnie się zjechało :D drugi raz dzisiejszego dnia ponad 55 km/h :-)
W Ciechanowie nie pojechałam od razu do chłopaków na działkę, tylko do cioci. „oddam życie za prysznic!”. To był priorytet. Umyłam się, zjadłam, troszkę pogadałam i pojechałam na działeczkę do chłopaków, jak się też okazało, byli też rodzice Drexa i znajoma para jeszcze ;-)
Działeczka, zajebista! Ciechan w Ciechanowie wypity, inne piwka też :P po takiej jeździe się należało. A przed 3 nad ranem do cioci spaaaać :-)
Piątek, 3 czerwca 2011
zawiszy, centralny, arkadia, wheeler na powstańców, mama i dom.
- DST 25.58km
- Czas 01:01
- VAVG 25.16km/h
- VMAX 45.57km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Rafał to ma ze mną dobrze :-) dziś znów zawiozłam mu do pracy kanapki i kawę w termosie :-)
potem na chwilkę do Woydzia.
potem na jeszcze większą chwilkę do Drexa.
Pierwszy jak i drugi byli lekko zajęci, więc musiałam na nich czekać :P
W wheelerze zapytałam o łańcuch dla Drexa.
a potem na chwilkę do mamy :-)
btw, z rana Niuniek wypucowany i gotowy na jutrzejszą podróż! :-)
potem na chwilkę do Woydzia.
potem na jeszcze większą chwilkę do Drexa.
Pierwszy jak i drugi byli lekko zajęci, więc musiałam na nich czekać :P
W wheelerze zapytałam o łańcuch dla Drexa.
a potem na chwilkę do mamy :-)
btw, z rana Niuniek wypucowany i gotowy na jutrzejszą podróż! :-)
Czwartek, 2 czerwca 2011
rehabilitacja
- DST 13.52km
- Czas 00:34
- VAVG 23.86km/h
- VMAX 36.53km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
noo, nie wiedziałam nawet że tyle miejsc mnie boli :/
Czwartek, 2 czerwca 2011
na zawiszy i przez centrum do domu
- DST 16.87km
- Czas 00:42
- VAVG 24.10km/h
- VMAX 36.53km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
do R.! na chwilkę.
Środa, 1 czerwca 2011
metropolitan i górka kazurka again :D
- DST 55.09km
- Teren 5.00km
- Czas 02:25
- VAVG 22.80km/h
- VMAX 45.12km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
wmordewind tam niezły, powrót zajebisty, już w miarę chłodnawo było - tzn nie było takiego upału :D
nooo, a Drexik standardowo zrobił sobie małe kuku :P
nooo, a Drexik standardowo zrobił sobie małe kuku :P
Poniedziałek, 30 maja 2011
metropolitan i górka kazurka :)
- DST 54.28km
- Teren 3.00km
- Czas 02:16
- VAVG 23.95km/h
- VMAX 51.14km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
zbiórka godz 20! :-) jeszcze cieplutko było, więc skorzystaliśmy z działającej fontanny :D zabawom nie było końca :D
Poniedziałek, 30 maja 2011
hahaha, dom - księgarnia - dom :-)
- DST 2.57km
- Czas 00:07
- VAVG 22.03km/h
- VMAX 29.50km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
a powrót o 300m dłuższą drogą :D
WPR 2011
- DST 77.69km
- Teren 50.00km
- Czas 04:03
- VAVG 19.18km/h
- VMAX 40.02km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
kategoria FUN tym razem :-)
jazda różna i przeróżna, bagna, lasy, łąki, groble, zajebiste! :-)
jazda różna i przeróżna, bagna, lasy, łąki, groble, zajebiste! :-)


































