Wpisy archiwalne w miesiącu
Czerwiec, 2013
Dystans całkowity: | 873.29 km (w terenie 283.00 km; 32.41%) |
Czas w ruchu: | 42:02 |
Średnia prędkość: | 20.78 km/h |
Maksymalna prędkość: | 56.30 km/h |
Suma kalorii: | 22924 kcal |
Liczba aktywności: | 16 |
Średnio na aktywność: | 54.58 km i 2h 37m |
Więcej statystyk |
Niedziela, 30 czerwca 2013 Kategoria 150! stopięćdziesiątka!, 100! seteczka!, cykloza - wycieczki z Łasicem
Uciekając przed burzą 2, czyli rodzinny obiad u Dziadków :-)
- DST 165.25km
- Teren 80.00km
- Czas 07:37
- VAVG 21.70km/h
- VMAX 48.81km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 4264kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
gps
Dzień zaczął się dobrze. Wyjechałam z domu i złapałam autobus. Później pewnego szosowca, ale jechał za wolno. 35km/h i za wolno, jezu! :-)
Także za szybko mi się jechało na spotkanie z chłopakami i musiałam zabić czas :P
W Serocku przejechaliśmy przez most i odbiliśmy od razu w kierunku Pułtuska. Na moście zaczęło kropić, a chwilę później lać. W odpowiednim czasie, na szczęście, znaleźliśmy sklep z daszkiem przed i przeczekaliśmy deszcz.
A po deszczu na rumaki!
Dojechaliśmy do mostu na Wyszków, ja poleciałam do Pułtuska, a chłopaki do Puszczy Białej. spotkać mieliśmy się 2h później.
Jako że wiedziałam, że rodzice już dojechali i obiad pewnie lada chwila będzie, to zajechałam na chwilkę na rynek.
Wchłonęłam 2 talerze zupy, 2 porcje drugiego dania, kilka czekoladek z bombonierki, ciasto, przesłodzoną herbatę i puszkę coca-coli :D
I na tamtą chwilę było ok, ale i tak zgłodniałam w drodze powrotnej :D
Trasa:
Dzień zaczął się dobrze. Wyjechałam z domu i złapałam autobus. Później pewnego szosowca, ale jechał za wolno. 35km/h i za wolno, jezu! :-)
Także za szybko mi się jechało na spotkanie z chłopakami i musiałam zabić czas :P

O 9:30 na zamkowym jest pusto :-)© annaw

Jadymy, jadymy! Tu jeszcze towarzyszy nam Cygaro© annaw

Trójka wspaniałych© annaw

Kanałek Żerański© annaw

Tramwaj wodny na Kanałku Żerańskim© annaw

A tu ktoś chyba przegiął na maksa z tym podjazdem© annaw

Wspinaczka. Łasic zdecydowanie najszybszy. Przejście niby wzbronione, ale o przejeżdżaniu nie ma ani słowa :D© annaw

Zbliżamy się do Nieporętu© annaw

Zalew Zegrzyński© annaw

Ok 11 w niedzielę, i tak pusto?? :D© annaw

Do Serocka pojechaliśmy wzdłuż Narwii. I jak widać za plecami - uciekaliśmy przed deszczykiem:D© annaw

Typowe Mazowsze :-)© annaw

Takie tam malutkie chmureczki© annaw

Pola, lasy, łąki© annaw

Były i podjazdy© annaw

I piękne, malownicze alejki przy samiutkiej wodzie© annaw

Dla takich widoków WARTO© annaw

Narew w Serocku© annaw

Plaża w Serocku :D© annaw

Ktoś twierdził, że takowa nie istnieje :D© annaw
W Serocku przejechaliśmy przez most i odbiliśmy od razu w kierunku Pułtuska. Na moście zaczęło kropić, a chwilę później lać. W odpowiednim czasie, na szczęście, znaleźliśmy sklep z daszkiem przed i przeczekaliśmy deszcz.
A po deszczu na rumaki!

Wał wzdłuż Narwii patrząc w lewo© annaw

Wal wzdłuż Narwii patrząc w prawo© annaw

No to którędy jedziemy?© annaw

Jedno z nielicznych zdjęć, na którym nie obstawiam tyłów© annaw

Przyjemna chatka© annaw

Narew. To jedno słowo wystarcza, żeby opisać© annaw

Widoki przepiękne© annaw

Szkoda tylko, że słońca nie było© annaw

Wałem, wałem, byleby do Pułtuska!© annaw

Robienie zdjęcia robiącej zdjęcia© annaw

Przez pola© annaw

Nad kanałkami© annaw

Przez pola znów© annaw

Lubię, naprawdę lubię© annaw

Nie wiem czy widać zmęczenie na twarzy, ale już tu miałam momentami dość i odmnierzałam km do mojego prywatnego postoju u Dziadków. i do obiadu, bo głodna byłam :P© annaw

Narew© annaw

Raz wałem, raz wzdłuż wału, a raz naokoło© annaw

Znów przebijaliśmy się przez pola, ale tym razem nie było takiego hardkoru© annaw

Ojć, takla tam mała przeszkoda :-)© annaw

To coś się uginało pod nogami :D© annaw

A takie tam odwodnienie pól pewnie© annaw

Coraz bliżej, coraz bliżej!© annaw

Grunt, że zadowolenie jest :)© annaw
Dojechaliśmy do mostu na Wyszków, ja poleciałam do Pułtuska, a chłopaki do Puszczy Białej. spotkać mieliśmy się 2h później.
Jako że wiedziałam, że rodzice już dojechali i obiad pewnie lada chwila będzie, to zajechałam na chwilkę na rynek.

O 14 wjechałam na rynek w Pułtusku. Groszek jest tu pierwszy raz :-)© annaw

Majdłuższy rynek w PL© annaw

Na zamek nie chciało mi się jechać, głodna byłam :P© annaw

Chciałam coś bardziej artystycznego, ale nie wyszło :P© annaw

Muzeum© annaw

Dziadkowy rower, prawie zabytek!© annaw
Wchłonęłam 2 talerze zupy, 2 porcje drugiego dania, kilka czekoladek z bombonierki, ciasto, przesłodzoną herbatę i puszkę coca-coli :D
I na tamtą chwilę było ok, ale i tak zgłodniałam w drodze powrotnej :D

Wracaliśmy głównie wiejskimi asfaltami,a le też zdarzały się polne odcinki© annaw

Mimo odpoczynku, 2h, dość szybko i po nim zeszło ze mnie powietrze© annaw

Takie asflaty, to ja nawet lubię. Zwłaszcza jak nie ma na nich aut, a po bokach są piękne widoki :)© annaw

Panowie i ja!© annaw

Jak widać na powyższym zdjęciu, później już szybko nie było© annaw

Takie ciepłe lato, że długie portki się zakłada© annaw

Sweeeeeet© annaw

Cudo!© annaw

Przed Dębe. Sady! Chłopaki zrobili sobie terenowy odcinek specjalny, a ja pomknęłam asfaltem. Nie miałam kompletnie siły na jakikolwiek solidny podjazd pod górę© annaw

W całej swej okazałości :)© annaw

A to już droga w okolicy Wieliszewa, droga, droga techniczna dla mpwik :P© annaw

Most Północny. Pod nim pożegnałam się z Panami, chciałam już najkrótszą drogą do domu :) a widoczek był zacny© annaw

A ja kocham Go :-)© annaw

No, nareszcie ktoś pomyślał i domalował napęd!© annaw

Zaliczyłam zgon w tym momencie. Niby nie tak dużo, ale zmęczyłam się potwornie, szybko zeszło ze mnie poranne nakręcenie i energia© annaw
Trasa:
Czwartek, 20 czerwca 2013
do R.! :*
- DST 19.59km
- Czas 00:48
- VAVG 24.49km/h
- VMAX 43.01km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 512kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
to był ciężki dzień. ale pożyczyłam lustrzankę. i mam w końcu bocialarkę. mogę jeździć po nocy do lasu!
i co z tego, że spaliłam 512 kalorii, jak nadrobiłam lodami ^^ boże jak gorąco! me gusta :-)
i co z tego, że spaliłam 512 kalorii, jak nadrobiłam lodami ^^ boże jak gorąco! me gusta :-)
Poniedziałek, 17 czerwca 2013
Ogniwa, Piaseczno
- DST 60.23km
- Czas 02:36
- VAVG 23.17km/h
- VMAX 46.69km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 1591kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziś w pracy zauważyłam niesymetryczność swoich łydek - lewa jest jakby spuchnięta... Na dodatek lewe kolano zaczęło być odczuwalne, czyli trzeba troszkę zbastować.
Ilość ugryzień komarów zbliża się do 30. Z wczoraj i dziś.
No a co do dziś - wycieczka biznesowa po ogniwa. Z Suchym.


Ilość ugryzień komarów zbliża się do 30. Z wczoraj i dziś.
No a co do dziś - wycieczka biznesowa po ogniwa. Z Suchym.

Zakaz wjazdu ALE dopuszcza się ruch lokalny. Ktoś to zrozumie?© annaw

Mój aparacik ma różne dziwne programy :D© annaw
Czersk, MPK, Świder, Wisła!
- DST 150.79km
- Teren 80.00km
- Czas 08:20
- VAVG 18.09km/h
- VMAX 56.30km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 3984kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
10 zbiórka pod mostem siekierkowskim przy wale zawadzkim. 15 osób się pojawiło. kierunek - Czersk. Zapowiada się COŚ. Z Mariuszem mieliśmy pojeździć, byliśmy umówieni na spontan i powtórną zabawę jak tydzień wcześniej. Na początek postanowiliśmy przebić się z grupą poza Warszawę. Ja tą trasą nigdy nie jechałam, więc spoko. Troszkę asfaltu nie zaszkodzi. Przy tak licznej grupie było troszkę czekania, momentami prowadziłam peleton :-) Droga była łatwa i przyjemna do Góry Kalwarii.
W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.
No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D
I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D
Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)
Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.
Są bunkry!
Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!
Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D
A później znów na czerwony szlak :-)
Sklep też był na szlaku :D
Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!
Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.
W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D
Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)
Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)
Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(
Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:
i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P
no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D
jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!

Czas start proszę wycieczki!© annaw

Wał Zawadzki© annaw
W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.

Do Czerska śmiałkowie jadą polami© annaw

Trójka śmiałków© annaw
No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D

Karczma Czerska© annaw

Małpka ma banana© annaw

Małpka wariuje :D© annaw

Małpka chce jechać!© annaw
I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D

Wysokie trzciny© annaw

Jezioro Otwockie© annaw

Rowerki nad jeziorkiem© annaw
Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)

Wygoda Przygoda!© annaw
Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.

Lubię włazić tam, gdzie nie powinnam© annaw

Za kratkami :(© annaw
Są bunkry!

Bunkier numer 1© annaw

Bunkier© annaw

Bunkier był zamknięty© annaw
Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!

Wydma. W środku lasu!© annaw

Mam 3 latka, trzy i pół© annaw

Orzełek 1© annaw

Orzełek 2© annaw

Orzełek!© annaw
Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D

Bunkier numer 2© annaw

Informacja© annaw

Światełko w tunelu© annaw

Bunkier jak to bunkier© annaw

Bunkier jak to bunkier© annaw
A później znów na czerwony szlak :-)

Takich niespodzianek było całkiem mało nawet© annaw

Trochę pozalewało© annaw

Bunkry znalezione bez pomocnej tabliczki :P© annaw
Sklep też był na szlaku :D

Bąbelek :D© annaw
Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!

Szlak© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Szlak dalej zwany nieszlakiem© annaw

Szlak© annaw

Szlak© annaw

Takich wyzwań było sporo© annaw

Zagadka: gdzie jest szlak?© annaw
Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.

Nad Świdrem© annaw

Mariusz kombinuje, jak nie zmoczyć butów© annaw

A Anna wchodzi i przechodzi jakby gdyby nic© annaw
W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D

W końcu usiąść© annaw

Świder. Zakole© annaw

Nad Świdrem© annaw

Świder wpada do Wisły© annaw

Świder wpada do Wisły 2© annaw

Ścieżka brzegiem Wisły© annaw

Ścieżka© annaw

Wisła!© annaw

Wysokie chaszcze© annaw

Przez pola też się przedzieraliśmy :P© annaw

Lustro wodne© annaw

Warszawski Manhattan z Siekierkami© annaw

Piękne niebo!© annaw
Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)
Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)
Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(

Nie, nie podcinałam sobie nieudolnie żył :P© annaw
Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:
i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P
no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D
jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!
Sobota, 15 czerwca 2013
do R.! :*
- DST 18.34km
- Czas 00:44
- VAVG 25.01km/h
- VMAX 50.18km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 484kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
A Vmax osiągnięty pod górkę... na wiadukcie nad S8 na księcia janusza :D za autobusem! szkoda że nie jechał trochę szybciej :P:P
do:
z:
do:
z:
NR japoński - ナイトサイクリング
- DST 45.52km
- Czas 02:08
- VAVG 21.34km/h
- VMAX 45.57km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 1200kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 czerwca 2013
do R.! :*
- DST 17.45km
- Czas 00:41
- VAVG 25.54km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 457kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
standard.
obejrzeć kolejny odcinek Siostry Jackie chociażby :-)
do:
z:
obejrzeć kolejny odcinek Siostry Jackie chociażby :-)
do:
z:
Środa, 12 czerwca 2013
W poszukiwaniu ŁOSI
- DST 31.06km
- Teren 15.00km
- Czas 01:45
- VAVG 17.75km/h
- VMAX 38.68km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 817kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Dużo błota.





Rezerwat Łosiowe Błota© annaw

Rowery górą!© annaw

Bemogród :D© annaw

A z taką siekierką to możnaby jeździć i eliminować niekumatych na drodze ;)© annaw
Wtorek, 11 czerwca 2013
Dzieciowy dzień, czyli Anna robi za rowerową Niańkę :-)
- DST 34.07km
- Teren 1.00km
- Czas 02:06
- VAVG 16.22km/h
- VMAX 34.55km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 922kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Ciocia Ania jest dobrą ciocia, bo wzięła nawet specjalnie wolne dla małej Oli :)
Rano załatwiłam co miałam załatwić, wróciłam po 11 do domu, zjadłam obiado-śniadanie, położyłam się przed lapem i zasnęłam. Więc lekko spóźniona pojawiłam się u 2letniej Oli, ale na szczęście też spała dużo dłużej ;];]








A wieczorkiem dostałam smsa, czy nie miałabym ochoty pojeździć z Cygarem i Jego 4letnim synem :) miałam!


A potem jeszcze spotkaliśmy Suchego i Anastazję, a a jak wróciłam do domu, to jeszcze zrobiłam lurs do księgarni po zawartość lodówki, bo ktoś zapomniał zabrać zakupów :D
tam:
i z powrotem :P na wykresie prędkości widać, gdzie z Julkiem jeździłam.
Rano załatwiłam co miałam załatwić, wróciłam po 11 do domu, zjadłam obiado-śniadanie, położyłam się przed lapem i zasnęłam. Więc lekko spóźniona pojawiłam się u 2letniej Oli, ale na szczęście też spała dużo dłużej ;];]

Stacja benzynowa po niedzielnym armageddonie nadal zamknięta© annaw

PAS DROGOWY. ale ocb?© annaw

Ciocia pojechała się pobawić z Olą :)© annaw

Krowa!© annaw

Dostałam kwiatka od Oli :D© annaw

Ze 20 lat tego nie robiłam :D© annaw

Zabawy w piasku© annaw

Huśtamy patyka :D:D:D© annaw
A wieczorkiem dostałam smsa, czy nie miałabym ochoty pojeździć z Cygarem i Jego 4letnim synem :) miałam!

Dwa Mbike'i się spotkały© annaw

Niecodzienny stojak rowerowy pod rowerowym sklepem na Conrada© annaw
A potem jeszcze spotkaliśmy Suchego i Anastazję, a a jak wróciłam do domu, to jeszcze zrobiłam lurs do księgarni po zawartość lodówki, bo ktoś zapomniał zabrać zakupów :D
tam:
i z powrotem :P na wykresie prędkości widać, gdzie z Julkiem jeździłam.
Uciekając przed burzą, czyli Chotomów, Wkra, Kosewko, Pomiechówek
- DST 116.17km
- Teren 50.00km
- Czas 05:15
- VAVG 22.13km/h
- VMAX 41.84km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 3057kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
gps
Ach cóż to był za dzień!
Zbiórka o 11 na Metropolitanie. 8 osób. Przewaga bab. Już wiadomo było że to się źle skończy...
I wtedy na rondzie Starzyńskiego wycieczka się rozpadła i zostałam ja i 3 facetów :-)
Pomknęliśmy ścieżką nadwiślańską, a później wałem. Nowość, tamtędy jeszcze nie jechałam!
Właśnie w Jabłonnej był pierwszy postój- picie! lody! Było strasznie duszno, a słońce mocno grzało. Ze sklepu wróciliśmy z powrotem na wał :-)
A potem odbiliśmy do LASU!
I tu na tej stacji stała się rzecz niezwykła. Stoimy i czekamy na pociąg. Przestało padać. Zaczynało się rozjaśniać. patrząc w stronę Modlina - tam nie było chmur. Szybka decyzja - A może podjedziemy tam pociągiem?Wtem widzimy że drugim torem coś nadjeżdża. Nie wiemy co. Czarny postanawia wracać do Warszawy. A my z Mariuszem i Łasicem rowery pod pachę i biegiem po schodach w dół i na górę. Cóż za fart. Nadjeżdża pociąg do Modlina. Kosztuje nas całe 15zł z groszami za 3 osoby :D
A najlepsze było wciąć przed nami!
Żeby nie było, przejeżdżaliśmy przez dwa różne pola :P
Wtedy też przestało padać,a z racji braku pociągu, trzeba było podjechać do Modlina. Tam być powinno więcej. Ale zanim tam dojechaliśmy, zdecydowaliśmy że wracamy rowerami przez Czosnów. Rozpogodziło się, wyszło słońce, a na horyzoncie nie było deszczowych chmur.
Pojechaliśmy tradycyjnie do Czosnowa, coś zjeść i Rolniczą do Łomianek.
W łomiankach chłopaki pojechali dalej, a ja odbiłam w stronę AKD.
Estrady stała w korku przez dość długi odcinek. Więc postanowiłam przy górce śmieciowej skręcić w las i wyjechać przy Conrada/Powstańców.
dom-metropolitan: http://www.endomondo.com/workouts/201186858
metropolitan-chotomów: http://www.endomondo.com/workouts/200863159
Nowy Dwór Mazowiecki-Pomiechówek: http://www.endomondo.com/workouts/200956588
Pomiechówek-dom: http://www.endomondo.com/workouts/201021550
Jest już dzień następny, a morda jeszcze mi się cieszy na myśl o wczorajszych wojażach :-)
Ach cóż to był za dzień!
Zbiórka o 11 na Metropolitanie. 8 osób. Przewaga bab. Już wiadomo było że to się źle skończy...

Na Metropolitanie lekko nakropiło :)© annaw

Jedziemy w stronę burzy?© annaw
I wtedy na rondzie Starzyńskiego wycieczka się rozpadła i zostałam ja i 3 facetów :-)
Pomknęliśmy ścieżką nadwiślańską, a później wałem. Nowość, tamtędy jeszcze nie jechałam!

Wał początkowo był z kostki© annaw

A później był ścieżką© annaw

Jabłonna. Teren Pałacyku© annaw

Pałacyk w Jabłonnej© annaw

Pałacyk w Jasbłonnej© annaw

Pałacyk w Jabłonnej© annaw
Właśnie w Jabłonnej był pierwszy postój- picie! lody! Było strasznie duszno, a słońce mocno grzało. Ze sklepu wróciliśmy z powrotem na wał :-)
A potem odbiliśmy do LASU!

Wreszcie jakis las!© annaw

Słońce świeci.... :)© annaw

Chyna ktoś tu jest szczęśliwy!© annaw

Chotomów. Ulica Bagienna. Deszcz nas złapał jak byliśmy w lesie. Tutaj czekamy aż przestanie padać pod sklepowym parasolem. Decyzja - wracamy. Jedziemy na pociąg© annaw

Stacja Chotomów© annaw
I tu na tej stacji stała się rzecz niezwykła. Stoimy i czekamy na pociąg. Przestało padać. Zaczynało się rozjaśniać. patrząc w stronę Modlina - tam nie było chmur. Szybka decyzja - A może podjedziemy tam pociągiem?Wtem widzimy że drugim torem coś nadjeżdża. Nie wiemy co. Czarny postanawia wracać do Warszawy. A my z Mariuszem i Łasicem rowery pod pachę i biegiem po schodach w dół i na górę. Cóż za fart. Nadjeżdża pociąg do Modlina. Kosztuje nas całe 15zł z groszami za 3 osoby :D

Pociąg relacji Chotomów-Modlin© annaw

Uśmiechnięte mordki, mimo że nie wiemy dokłądnie co nasz czeka na stacji końcowej :D© annaw

:-))))))))))))))))))))))))))© annaw

Przywitało nas słońce, a przede wszystkim fakt, że NIC tam NIE padało!!!© annaw

Ruszyliśmy przed siebie!© annaw

Ileż frajdy może dać taki spontan :)© annaw
A najlepsze było wciąć przed nami!

Most Wiszący nad Wkrą© annaw

Rzeka Wkra. też jest więcej wody niż zwykle© annaw

Dalej Most Wiszący© annaw

Łąki, Pola, Lasy :)© annaw

Anna lubi wodę!© annaw

Tego jeszcze Wrzosówna nie robiła :D© annaw

Wysokie "chaszcze"© annaw

Ciężko było jedną ręką utrzymać kierownicę© annaw

Anna nadjeżdża!© annaw

Groszek na tle tego czegoś :P© annaw

Koło Groszka :P© annaw
Żeby nie było, przejeżdżaliśmy przez dwa różne pola :P

A tu nad Wkrą czekamy pod drzewem aż przestanie padać :D© annaw

Most czy kładka, drewniana, z brakującymi deskami, nad Wkrą. W Kosewku© annaw

Groszek się ślizgał na tych deskach© annaw

Wciąż kropiło, więc rzuciliśmy się pędem do Pomiechówka na pociąg© annaw

Stacja Pomiechówek. Przeczekujemy deszcz, po czym się okazuje że źle odczytaliśmy rozkład :D© annaw

Słońce i deszcz, a Groszek bierze prysznic!© annaw

Chyba ominęła nas WIELKA ulewa© annaw
Wtedy też przestało padać,a z racji braku pociągu, trzeba było podjechać do Modlina. Tam być powinno więcej. Ale zanim tam dojechaliśmy, zdecydowaliśmy że wracamy rowerami przez Czosnów. Rozpogodziło się, wyszło słońce, a na horyzoncie nie było deszczowych chmur.

Wszyscy znają ten most!© annaw
Pojechaliśmy tradycyjnie do Czosnowa, coś zjeść i Rolniczą do Łomianek.
W łomiankach chłopaki pojechali dalej, a ja odbiłam w stronę AKD.
Estrady stała w korku przez dość długi odcinek. Więc postanowiłam przy górce śmieciowej skręcić w las i wyjechać przy Conrada/Powstańców.

Ulica Estrady, Tak wyglądam po 100 km. Stan ubłocenia - nie jest źle!© annaw

Kilka kilometrów dalej, po wyjechaniu z lasku na Bemowie. Kałuże po piasty© annaw

Czyści jesteśmy, nie?© annaw

Błoto na twarzy, to jest to!© annaw

Biedny Słonik, znów oberwał :P© annaw
dom-metropolitan: http://www.endomondo.com/workouts/201186858
metropolitan-chotomów: http://www.endomondo.com/workouts/200863159
Nowy Dwór Mazowiecki-Pomiechówek: http://www.endomondo.com/workouts/200956588
Pomiechówek-dom: http://www.endomondo.com/workouts/201021550
Jest już dzień następny, a morda jeszcze mi się cieszy na myśl o wczorajszych wojażach :-)