Wpisy archiwalne w kategorii
200! dwuseteczka!
Dystans całkowity: | 895.41 km (w terenie 250.00 km; 27.92%) |
Czas w ruchu: | 39:58 |
Średnia prędkość: | 22.40 km/h |
Maksymalna prędkość: | 58.61 km/h |
Suma podjazdów: | 2920 m |
Suma kalorii: | 21249 kcal |
Liczba aktywności: | 4 |
Średnio na aktywność: | 223.85 km i 9h 59m |
Więcej statystyk |
Niedziela, 3 sierpnia 2014 Kategoria 250! dwieściepięćdziesiątka!, 150! stopięćdziesiątka!, 100! seteczka!, 200! dwuseteczka!
KRWAWA PĘTLA!!!
- DST 268.12km
- Teren 200.00km
- Czas 14:56
- VAVG 17.95km/h
- VMAX 38.05km/h
- Temperatura 36.0°C
- Kalorie 7174kcal
- Podjazdy 2226m
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
GPS KTÓRY WARTO ZOBACZYĆ - JA JUŻ TEGO NIE POWTÓRZĘ!
Ach, co to był za dzień!
Pomysł objechania Warszawy padł dawno temu, lecz ciągle coś przeszkadzało.
No ale w końcu się udało. :-)
(w czasie oczekiwania na godzinę 0:00 poszczególne osoby objeżdżały trasę fragmentami, co by na głównym przejeździe nie błądzić w poszukiwaniu źle oznaczonego szlaku)
Zbiór o 5:55 pod marketem na Broniewskiego.
Stawiają się: ja z samochodem, Adrian, Mariusz i Marek. Nieźle - jak zwykle chętnych kobiet brak :D

6:00 pakujemy się do auta na żoliborzu © annaw
20h później okazało się, że rower na dachu to zły pomysł....

Jak się okazało 20h później, to nie jest samochód na 4 osoborowery © annaw
Pojechaliśmy szczęśliwi i pełni nadziei do Zaborowa, aby stamtąd zacząć nasze wyzwanie. W tamtym rejonie nie ma czerwonego szlaku, więc musieliśmy się do niego jakoś dostać :-)

W stronę czerwonego szlaku © annaw

W stronę czerwonego szlaku © annaw

Chłopcy pojechali i © annaw
Dziś były urodziny Adriana. Miał niesamowitego pecha - zaliczał gleby, gubił liczniki,.....

I zaczęli szukać zagubionego licznika ;-) © annaw
Dworzec kolejowy w Nowym Dworze Mazowieckim. To tu zaczyna się właściwy szlak :)

Stacja kolejowa w Nowym Dworze Mazowieckim © annaw
CEL: CZERWONA KROPA!

Szczęśliwa Wesoła Brygada! © annaw
A potem w drogę!

Nowy Dwór Mazowiecki © annaw
W Nieporęcie przez most niektórzy jechali na skróty....

Nieporęt. Adrian pojechał na skróty © annaw
A niektórzy naokoło :)

Nieporęt. Mariusz NIE pojechał na skróty :P © annaw

Czerwony szlak © annaw
Przez krótki okres czasu towarzyszyła nam też Magda - inicjatorka pomysłu przejechania Krwawej :P

Przez chwilkę towarzyszyła nam Magda, w sumie pomysłodawczyni wypadu © annaw

Przez chwilkę towarzyszyła nam Magda, w sumie pomysłodawczyni wypadu © annaw
Horowe Bagna, których tak się wszyscy obawiali, można było przejść suchą nogą.
Niektórzy chcieli nawet przejechać, ale ta sztuka im się nie udała. Dwukrotnie :P
(kolejna wtopa Adriana :P)

Adrian chciał nam zaimponować i przejechać bagno © annaw

Dwukrotnie, ale mu się nie udało :P © annaw

Horowe Bagna © annaw

Groszek, moja miłość :* W końcu chyba doczeka się umycia :D © annaw

Rezerwaty przyrody, Lasy, Puszcze, Parki Narodowe, Parki Krajobrazowe - wszystko zaliczone w ciągu jednego dnia! © annaw

Góra Kalwaria. Wjechaliśmy tu o zmroku. Odtąd cała trasa była już po ciemku © annaw
I teraz parę wyjaśnień.
1. Naszym celem nie było zrobić trasy ściśle czerwonym szlakiem. Uznaliśmy, że jeśli się gdzieś zgubimy, pojedziemy inaczej, byleby do czerwonego trafić. Także stąd czasem z niego zbaczaliśmy.
2. Start z Zaborowa o 7 to zdecydowanie ZA PÓŹNO!!!! powinien być o 4, żeby zdążyć zaliczyć wszystkie lasy za dnia.
3. Temperatura nas zabijała - musieliśmy stawać niemal w każdym sklepie na uzupełnianie wody, cukrów w organiźmie i na lody. A to powoduje stratę czasu.
5. Czasami się gubiliśmy, ale się nie poddawaliśmy!!!
6. Niestety odcinek od Piaseczna nas przerósł - było już późno, ciemno. I wtedy zdecydowaliśmy, że będziemy ciąć asfaltem pi razy oko wokół czerwonego szlaku - byliśmy zdeterminowani, a raczej ja byłam, żeby wrócić do Zaborowa po auto i zrobić tę pętlę!
7. Nie bać się!
8. Trasa nie jest szczególnie trudna technicznie, niektóre odcinki były BOSKIE! np. lasem między Rembertowem a Wesołą.
9. Najlepszą rzeczą, która nam pomogła w przejechaniu, było rozpracowanie Pętli kawałkami. Wiele miejsc było naprawdę kompletnie nie oznakowanych i gdybyśmy mieli jeszcze dodatkowo szukać szlaku, prawdopodobnie nie dalibyśmy rady czasowo.
10. Na nogach byłam równo 24h, po czym poszłam spać na 2h i rano do roboty :P
11. miejsc błądzenia było kilka :P
12. czas jazdy jak dla mnie - chyba pi razy oko spodziewany, ale czas z postojami przekroczył oczekiwania
13. tempo - nie szaleliśmy, przez co jechaliśmy płynnie i cały czas do przodu zwartą grupą. no i dzięki temu daliśmy radę.
14. nie zliczę ile wypiłam napojów, ile lodów, etc. DUŻO.
15. Mając setkę na liczniku już wiedzieliśmy, ŻE TO ZROBIMY!!!
16. Całe szczęście, że zrobiłam kawę i herbatę do termosa, przydało się o 3 :P
17. od 1 w nocy zaczęłam mieć problem. Miałam dość psychicznie tego kręcenia i chciało mi się spać. Oczy same mi się zamykały :(
18. W Zaborowie byliśmy ok 2:30. Zanim się spakowaliśmy i pojechaliśmy, trochę minęło.
19. Największy zonk powrotu: rower Adriana przewrócił się na dachu :( wypadł z obejmy trzymającej ramę. Na szczęście paski trzymające koła przytrzymały rower, i nie spadł on z samochodu, tylko położył się na dachu..... NIGDY WIĘCEJ nie będę wieźć na tych bagażnikach rowerów!!!
20. na tę trasę idealne są opony z lekkim bieżnikiem: Race Kingi, Saguaro
21. Wcześniejsze przejechanie trasy kawałkami jest KO-NIE-CZNE!!!
22. nie bawić się w napoje z węglowodanami, żele i inne takie, wystarczy normalne żarcie, przy tym tempie żołądek zdąży to przerobić.
BTW, to były urodziny Adriana - jeszcze raz sto lat! Spełnienia marzeń, bo te z samego rana (przejedź pętlę!) jak widać, się sprawdziły!
TRASA:
Ach, co to był za dzień!
Pomysł objechania Warszawy padł dawno temu, lecz ciągle coś przeszkadzało.
No ale w końcu się udało. :-)
(w czasie oczekiwania na godzinę 0:00 poszczególne osoby objeżdżały trasę fragmentami, co by na głównym przejeździe nie błądzić w poszukiwaniu źle oznaczonego szlaku)
Zbiór o 5:55 pod marketem na Broniewskiego.
Stawiają się: ja z samochodem, Adrian, Mariusz i Marek. Nieźle - jak zwykle chętnych kobiet brak :D

6:00 pakujemy się do auta na żoliborzu © annaw
20h później okazało się, że rower na dachu to zły pomysł....

Jak się okazało 20h później, to nie jest samochód na 4 osoborowery © annaw
Pojechaliśmy szczęśliwi i pełni nadziei do Zaborowa, aby stamtąd zacząć nasze wyzwanie. W tamtym rejonie nie ma czerwonego szlaku, więc musieliśmy się do niego jakoś dostać :-)

W stronę czerwonego szlaku © annaw

W stronę czerwonego szlaku © annaw

Chłopcy pojechali i © annaw
Dziś były urodziny Adriana. Miał niesamowitego pecha - zaliczał gleby, gubił liczniki,.....

I zaczęli szukać zagubionego licznika ;-) © annaw
Dworzec kolejowy w Nowym Dworze Mazowieckim. To tu zaczyna się właściwy szlak :)

Stacja kolejowa w Nowym Dworze Mazowieckim © annaw
CEL: CZERWONA KROPA!

Szczęśliwa Wesoła Brygada! © annaw
A potem w drogę!

Nowy Dwór Mazowiecki © annaw
W Nieporęcie przez most niektórzy jechali na skróty....

Nieporęt. Adrian pojechał na skróty © annaw
A niektórzy naokoło :)

Nieporęt. Mariusz NIE pojechał na skróty :P © annaw

Czerwony szlak © annaw
Przez krótki okres czasu towarzyszyła nam też Magda - inicjatorka pomysłu przejechania Krwawej :P

Przez chwilkę towarzyszyła nam Magda, w sumie pomysłodawczyni wypadu © annaw

Przez chwilkę towarzyszyła nam Magda, w sumie pomysłodawczyni wypadu © annaw
Horowe Bagna, których tak się wszyscy obawiali, można było przejść suchą nogą.
Niektórzy chcieli nawet przejechać, ale ta sztuka im się nie udała. Dwukrotnie :P
(kolejna wtopa Adriana :P)

Adrian chciał nam zaimponować i przejechać bagno © annaw

Dwukrotnie, ale mu się nie udało :P © annaw

Horowe Bagna © annaw

Groszek, moja miłość :* W końcu chyba doczeka się umycia :D © annaw

Rezerwaty przyrody, Lasy, Puszcze, Parki Narodowe, Parki Krajobrazowe - wszystko zaliczone w ciągu jednego dnia! © annaw

Góra Kalwaria. Wjechaliśmy tu o zmroku. Odtąd cała trasa była już po ciemku © annaw
I teraz parę wyjaśnień.
1. Naszym celem nie było zrobić trasy ściśle czerwonym szlakiem. Uznaliśmy, że jeśli się gdzieś zgubimy, pojedziemy inaczej, byleby do czerwonego trafić. Także stąd czasem z niego zbaczaliśmy.
2. Start z Zaborowa o 7 to zdecydowanie ZA PÓŹNO!!!! powinien być o 4, żeby zdążyć zaliczyć wszystkie lasy za dnia.
3. Temperatura nas zabijała - musieliśmy stawać niemal w każdym sklepie na uzupełnianie wody, cukrów w organiźmie i na lody. A to powoduje stratę czasu.
5. Czasami się gubiliśmy, ale się nie poddawaliśmy!!!
6. Niestety odcinek od Piaseczna nas przerósł - było już późno, ciemno. I wtedy zdecydowaliśmy, że będziemy ciąć asfaltem pi razy oko wokół czerwonego szlaku - byliśmy zdeterminowani, a raczej ja byłam, żeby wrócić do Zaborowa po auto i zrobić tę pętlę!
7. Nie bać się!
8. Trasa nie jest szczególnie trudna technicznie, niektóre odcinki były BOSKIE! np. lasem między Rembertowem a Wesołą.
9. Najlepszą rzeczą, która nam pomogła w przejechaniu, było rozpracowanie Pętli kawałkami. Wiele miejsc było naprawdę kompletnie nie oznakowanych i gdybyśmy mieli jeszcze dodatkowo szukać szlaku, prawdopodobnie nie dalibyśmy rady czasowo.
10. Na nogach byłam równo 24h, po czym poszłam spać na 2h i rano do roboty :P
11. miejsc błądzenia było kilka :P
12. czas jazdy jak dla mnie - chyba pi razy oko spodziewany, ale czas z postojami przekroczył oczekiwania
13. tempo - nie szaleliśmy, przez co jechaliśmy płynnie i cały czas do przodu zwartą grupą. no i dzięki temu daliśmy radę.
14. nie zliczę ile wypiłam napojów, ile lodów, etc. DUŻO.
15. Mając setkę na liczniku już wiedzieliśmy, ŻE TO ZROBIMY!!!
16. Całe szczęście, że zrobiłam kawę i herbatę do termosa, przydało się o 3 :P
17. od 1 w nocy zaczęłam mieć problem. Miałam dość psychicznie tego kręcenia i chciało mi się spać. Oczy same mi się zamykały :(
18. W Zaborowie byliśmy ok 2:30. Zanim się spakowaliśmy i pojechaliśmy, trochę minęło.
19. Największy zonk powrotu: rower Adriana przewrócił się na dachu :( wypadł z obejmy trzymającej ramę. Na szczęście paski trzymające koła przytrzymały rower, i nie spadł on z samochodu, tylko położył się na dachu..... NIGDY WIĘCEJ nie będę wieźć na tych bagażnikach rowerów!!!
20. na tę trasę idealne są opony z lekkim bieżnikiem: Race Kingi, Saguaro
21. Wcześniejsze przejechanie trasy kawałkami jest KO-NIE-CZNE!!!
22. nie bawić się w napoje z węglowodanami, żele i inne takie, wystarczy normalne żarcie, przy tym tempie żołądek zdąży to przerobić.
BTW, to były urodziny Adriana - jeszcze raz sto lat! Spełnienia marzeń, bo te z samego rana (przejedź pętlę!) jak widać, się sprawdziły!
TRASA:
Niedziela, 27 lipca 2014 Kategoria 150! stopięćdziesiątka!, 100! seteczka!, 200! dwuseteczka!, cykloza - wycieczki z Łasicem
Wrzos, Branica, Białobrzegi, Warka, GK :-)
- DST 204.91km
- Teren 50.00km
- Czas 08:28
- VAVG 24.20km/h
- VMAX 56.37km/h
- Temperatura 35.0°C
- Kalorie 5509kcal
- Podjazdy 694m
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
gps
Pomysł na wycieczkę padł bardzo dawno temu, ale ciągle były jakieś ciekawsze :-)
Nazwisko zobowiązuje, więc trzeba było jechać, a że zebrała się cud malina ekipa, to tym bardziej!

Dupeczki :P © annaw
![Lubię taki widok ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,503043,20140729,lubie-taki-widok.jpg)
Lubię taki widok ;] © annaw

Wola Bierwiecka, czyli wysiąść o jedną stację za wcześnie..... niechcący :P © annaw

Jedziemy, jedziemy, jeszcze tylko 150 km do domu :D © annaw

Polami © annaw

Jeżyny brejk! © annaw
One były tak pyszne, że o matko!

Asfaltami © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Troszkę wylała Radomka :) © annaw

Prawie lasami © annaw

Szlaki turystyczne ścieżki przyrodnicze, szlaki rowerowe. dziś były wszystkie :) © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

WRZOS!!! Cel wycieczki zdobyty ;-) Można wracać do domu! © annaw

Wrzos do Wrzosa ;-) © annaw
Łasic zadał pytanie:

-Jesteś szczęśliwa? © annaw
- Wyszczerz chyba mówi sam za siebie, ze tak ;-)

Bziuuuuuuuuuuuum z górki! © annaw

Drugi punkt wycieczki. Musiałam coś zobaczyć :-) © annaw
No musiałam, skoro byłam tak blisko :-) Moja noga wielce prawdopodobne, że już tam więcej nie stanie.

A tam na dole jest ścieżka © annaw

Tak, tu jest ścieżka :P © annaw

Sprawdźmy głębokość! © annaw

Hop hop, byleby nie wpaść! © annaw

Zaraz będą lody! © annaw

Miały być znów lody. Ale Marcin wchodząc do delikatesów poczuł kurczaka z rożna. Tylko On. Ale wszyscy podążyli za nim i w ten sposób zamiast lodów był kurczak z bułką :D © annaw

Kurczaczek w Białobrzegach :D © annaw

Uśmiechy przez cały dzień :-) © annaw

Pilica © annaw

Kąpu kąpu © annaw

Woda przyjemna! © annaw

Suszenie zwłok :P © annaw

Warka © annaw

Warka © annaw

Jazda jazda, ja chce jeszcze! © annaw

Taki tam sobie cień © annaw

Góra Kalwaria. Zakupy zajęły chłopakom więcej czasu niz załatanie dziury Łasicowi © annaw
I własnie przed GK nastąpiła akcja spontan z Adrianem w roli głównej. Ja już od paru km wiedziałam, że mam siłę dokręcać do 200, tylko potrzebuję towarzystwa. 10km można naokoło zrobić, ale nie 30. Więc własnie dawałam czas na namysł Adrianowi ;]

Warszawa tuż tuż © annaw

Na liczniku 160 i co by tu jeszcze wykręcić? :) © annaw
Przy moście Siekierkowskim wszyscy rozjechali się w swoje strony. Ja dzwonie do Adriana żeby się umówić konkret. Mówię, jak będę jechać i gdzie mniej więcej się złapiemy..... Oczywiście nóżka mi zapodawała i złapaliśmy się dalej niż planowaliśmy :-)
Zrobiliśmy szybki rower miejski i podmiejski, 34km/h prawie non stop na liczniku. Tylko że ja miałam już ponad 180km w nogach, a Adrian zaledwie kilka :D
Było bosko.
Odkąd słońce zaszło, jazda była coraz przyjemniejsza i szybsza.
A na koniec zasłużone piwko :-)
Na pociąg!
Wycieczka:
p.s. wpisuję dystans całkowity, a BS się mnie pyta czy to prawda??

Dla tych, którym się nudzi:
https://picasaweb.google.com/115244789919714841270...
Wszystkie zdjęcia wszystkich osób.
Pomysł na wycieczkę padł bardzo dawno temu, ale ciągle były jakieś ciekawsze :-)
Nazwisko zobowiązuje, więc trzeba było jechać, a że zebrała się cud malina ekipa, to tym bardziej!

Dupeczki :P © annaw
![Lubię taki widok ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,503043,20140729,lubie-taki-widok.jpg)
Lubię taki widok ;] © annaw

Wola Bierwiecka, czyli wysiąść o jedną stację za wcześnie..... niechcący :P © annaw

Jedziemy, jedziemy, jeszcze tylko 150 km do domu :D © annaw

Polami © annaw

Jeżyny brejk! © annaw
One były tak pyszne, że o matko!

Asfaltami © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Troszkę wylała Radomka :) © annaw

Prawie lasami © annaw

Szlaki turystyczne ścieżki przyrodnicze, szlaki rowerowe. dziś były wszystkie :) © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

WRZOS!!! Cel wycieczki zdobyty ;-) Można wracać do domu! © annaw

Wrzos do Wrzosa ;-) © annaw
Łasic zadał pytanie:

-Jesteś szczęśliwa? © annaw
- Wyszczerz chyba mówi sam za siebie, ze tak ;-)

Bziuuuuuuuuuuuum z górki! © annaw

Drugi punkt wycieczki. Musiałam coś zobaczyć :-) © annaw
No musiałam, skoro byłam tak blisko :-) Moja noga wielce prawdopodobne, że już tam więcej nie stanie.

A tam na dole jest ścieżka © annaw

Tak, tu jest ścieżka :P © annaw

Sprawdźmy głębokość! © annaw

Hop hop, byleby nie wpaść! © annaw

Zaraz będą lody! © annaw

Miały być znów lody. Ale Marcin wchodząc do delikatesów poczuł kurczaka z rożna. Tylko On. Ale wszyscy podążyli za nim i w ten sposób zamiast lodów był kurczak z bułką :D © annaw

Kurczaczek w Białobrzegach :D © annaw

Uśmiechy przez cały dzień :-) © annaw

Pilica © annaw

Kąpu kąpu © annaw

Woda przyjemna! © annaw

Suszenie zwłok :P © annaw

Warka © annaw

Warka © annaw

Jazda jazda, ja chce jeszcze! © annaw

Taki tam sobie cień © annaw

Góra Kalwaria. Zakupy zajęły chłopakom więcej czasu niz załatanie dziury Łasicowi © annaw
I własnie przed GK nastąpiła akcja spontan z Adrianem w roli głównej. Ja już od paru km wiedziałam, że mam siłę dokręcać do 200, tylko potrzebuję towarzystwa. 10km można naokoło zrobić, ale nie 30. Więc własnie dawałam czas na namysł Adrianowi ;]

Warszawa tuż tuż © annaw

Na liczniku 160 i co by tu jeszcze wykręcić? :) © annaw
Przy moście Siekierkowskim wszyscy rozjechali się w swoje strony. Ja dzwonie do Adriana żeby się umówić konkret. Mówię, jak będę jechać i gdzie mniej więcej się złapiemy..... Oczywiście nóżka mi zapodawała i złapaliśmy się dalej niż planowaliśmy :-)
Zrobiliśmy szybki rower miejski i podmiejski, 34km/h prawie non stop na liczniku. Tylko że ja miałam już ponad 180km w nogach, a Adrian zaledwie kilka :D
Było bosko.
Odkąd słońce zaszło, jazda była coraz przyjemniejsza i szybsza.
A na koniec zasłużone piwko :-)
Na pociąg!
Wycieczka:
p.s. wpisuję dystans całkowity, a BS się mnie pyta czy to prawda??

Dla tych, którym się nudzi:
https://picasaweb.google.com/115244789919714841270...
Wszystkie zdjęcia wszystkich osób.
Kazimierz Dolny!
- DST 202.29km
- Czas 08:14
- VAVG 24.57km/h
- VMAX 54.31km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 5266kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Ach, cóż to był za dzień!
Pobudka przed 5, 6 z minutami wyjście, 7 pod zusem na czerniakowskiej, gdzie mieliśmy zbiórkę. A ile osób się stawiło! 13!
Trasa Warszawa – Góra Kalwaria….
…Mniszew…..
…Byle by do Janowca… :)
JANOWIEC, SZUKAMY OBIADU!!!
To po krótce o trasie Warszawa – Janowiec. Umierałam kilka razy. Bez kitu. Gdyby ktoś mi powiedział, „zostań, przyjedzie auto po Ciebie” – bym została. Nie miałam siły. Od 70 km podróży, czyli od połowy tej właśnie trasy (do Janowca wyszło troszkę ponad 140 km) mieliśmy taki wmordewind, że wszystkiego miałam serdecznie dość. Ale na szczęście 2godzinny relaks i jedzenie pomogło. Zrelaksowało.
Po jedzonku była szybka spina i na prom – zdążyliśmy w ostatniej chwili :P Pan nas rowerzystów jeszcze zaprosił, a samochodziarzy niet :P
Z promu szybciorem na spinie do Kazika, a tam szybkie fotki.
KAZIMIERZ DOLNY
Z Kazika do Puław było na szczęści z górki i zasuwaliśmy nieźle. Wiatr w plecy, z górki…. Cóż to był za pęd :P
Niestety w Puławach zgłupieliśmy, rozdzieliliśmy się w proporcji 2 do 9, przez co 2 osoby zdążyły na właściwy pociąg na właściwym dworcu, a 9 nie, bo pojechało tam, gdzie nie potrzeba było :P Ale jako że grupa to grupa, to tamte 2 osoby wyskoczyły z pociągu i przyjechały do nas :D
Dworzec Widmo.
A w Dęblinie lody i przesiadka do pociągów. Tu już nastąpiło rozczłonowanie ekipy na 2 pociągi, tańsza i jadący dłużej, i droższy, jadący krócej. Jakie to logiczne, nie? :D
Pociąg relacji Dęblin – Warszawa Śródmieście
Na Śródmieściu wysiadłam z Czarnym i Olafem. Ogarnęliśmy się i każde pojechało w swoją stronę. Ja w stronę domu…. Jechało mi się zajebiście, zero zmęczenia, kompletnie nie czułam że mam już ponad 160 km w nogach. W domu byłam ze stanem 175 km i chęcią na jeszcze. Zostawiłam zbędne graty i po prostu wyszłam dokręcić :-) BYŁA SIŁA!!!!
Pociąg zregenerował mnie jeszcze bardziej niż obiad w Janowcu. Na dodatek zrobiło się w końcu chłodniej. Gdybym miała wczoraj towarzystwo przy tym dokręcaniu, to bez większego problemu dokręciłabym jeszcze te 18 km i coś, żeby pobić rekord. No ale samej mi się nie chciało, grunt, że jest dwójka z przodu :)
Jak już wróciłam z tą dwusetką do domu, to rodzice za cholerę nie wiedzieli, po kim jestem tak zawzięta :D
HAHAHAHAHHA :D
Film z trasy: okiem kamerki Andrzeja M.
Warszawa - Puławy:
Warszawa Śródmieście - dom - dokrętka:
Pobudka przed 5, 6 z minutami wyjście, 7 pod zusem na czerniakowskiej, gdzie mieliśmy zbiórkę. A ile osób się stawiło! 13!
Trasa Warszawa – Góra Kalwaria….

Piękne asfalty, piękne łąki© annaw

Most nad Pilicą© annaw
![Pierwszy postój w Górze Kalwarii. 8:30, czas się rozebrać na całkowicie krótko ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,389332,20130609,pierwszy-postoj-w-gorze-kalwarii-830-czas-sie-rozebrac-na-calkowicie-krotko.jpg)
Pierwszy postój w Górze Kalwarii. 8:30, czas się rozebrać na całkowicie krótko ;]© annaw

Dojeżdżamy do Mniszewa© annaw
…Mniszew…..

Czołg!© annaw

Czołg od tyłu :P© annaw

Czołgistki :P A jedna z nich z bananem :P© annaw

Foten zbiorowen machen© annaw

Na czołgu© annaw

Czołgen grupen foto© annaw
…Byle by do Janowca… :)

Kolejny jakims tam postój. Groszek się chciał zakamuflować w wysokiej trawie :P© annaw

Me Gusta!© annaw

Jezu, jak tu pięknie!© annaw

Jaki piękny asfalt!© annaw

Jakie piękne dziewczyny!© annaw

Potrzebny mi rutinoscorbin :P© annaw

Gnać, gnać, gnać!© annaw

Jadymy, jadymy!© annaw

Mimo zmęczenia, mordy szczęśliwe© annaw

Znowu jakiś postój© annaw

Jedziemy duuużą watachą© annaw

Żyć i nie umierać :-)© annaw

Było nas sporo, więc siłą rzeczy jechaliśmy w podgrupkach. mocniejsi i słabsi© annaw
JANOWIEC, SZUKAMY OBIADU!!!

Ooo, tam są jakieś riuny... podjadę popstrykac zdjęcia© annaw

Jeszcze bliżej podjadę© annaw

Ta tabliczka spowodowała, że 11 osób weszło bez pytania, położyło rowery i zasiadło do stołu :D© annaw

Mimo że stojaki są, 10 osób rowery położyło :P© annaw

Zamek, zameczek! szkoda że nie było czasu się tam wdrapać :(© annaw

Czekając na jedzenie© annaw
To po krótce o trasie Warszawa – Janowiec. Umierałam kilka razy. Bez kitu. Gdyby ktoś mi powiedział, „zostań, przyjedzie auto po Ciebie” – bym została. Nie miałam siły. Od 70 km podróży, czyli od połowy tej właśnie trasy (do Janowca wyszło troszkę ponad 140 km) mieliśmy taki wmordewind, że wszystkiego miałam serdecznie dość. Ale na szczęście 2godzinny relaks i jedzenie pomogło. Zrelaksowało.

Szybko szybko, bo prom ucieka!© annaw

Przeprawa promowa© annaw
Po jedzonku była szybka spina i na prom – zdążyliśmy w ostatniej chwili :P Pan nas rowerzystów jeszcze zaprosił, a samochodziarzy niet :P

Precyzyjne chłodzenie silnika© annaw

Rowery, rowery!© annaw

Chmury, słońce, liny, prom© annaw

Po drugiej stronie już kolejka oczekujących :D© annaw

Chyba ominęła nas burza :D© annaw

Grunt, to samozadowolenie :D© annaw

Brzeg Wisły© annaw

Niektórzy na promie to chyba jeszcze nie widzieli tylu PRO rowerzystów na raz :D© annaw

Dzwoneczek :D© annaw

Pamiątka musi być :D© annaw

W Terenówce było 5 osób i rowery w bagażniku (domniewywam, że 5). W Cabrio były 2 osoby i 2 rowery..... rozłożone i położone na tylnej kanapie z samochodu wystawały widelce. Warto też zauważyć, że Cabrio było na brytyjskich blachach i z ki© annaw
Z promu szybciorem na spinie do Kazika, a tam szybkie fotki.
KAZIMIERZ DOLNY

Kazik raz© annaw

Kazik dwa© annaw

Kazik trzy© annaw

Kazimierz Dolny© annaw

Kazimierz Dolny© annaw

Kazimierz Dolny© annaw
Z Kazika do Puław było na szczęści z górki i zasuwaliśmy nieźle. Wiatr w plecy, z górki…. Cóż to był za pęd :P
Niestety w Puławach zgłupieliśmy, rozdzieliliśmy się w proporcji 2 do 9, przez co 2 osoby zdążyły na właściwy pociąg na właściwym dworcu, a 9 nie, bo pojechało tam, gdzie nie potrzeba było :P Ale jako że grupa to grupa, to tamte 2 osoby wyskoczyły z pociągu i przyjechały do nas :D
Dworzec Widmo.

Dworzec Widmo© annaw

Remonty obiektów w PKP przebiegają zgodnie z harmonogramem© annaw

Dworzec© annaw

Obiekt do wynajęcia. 2 zł/1m2© annaw

Opuszczony dworzec© annaw

Uwaga, pod napięciem!© annaw

Pociąg relacji Puławy, stacja widmo, Dęblin :D© annaw

Kosztował nas 6,9 za głowę plus 5,5 za rower :D© annaw

Maszyniści mają fajne widoki :D© annaw

Odpocząć© annaw

Śmiechy, chichy© annaw

Piękności Wasze :D© annaw
A w Dęblinie lody i przesiadka do pociągów. Tu już nastąpiło rozczłonowanie ekipy na 2 pociągi, tańsza i jadący dłużej, i droższy, jadący krócej. Jakie to logiczne, nie? :D

Dęblin© annaw

Puf puf© annaw

Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka© annaw

Ile gratów :P© annaw
Pociąg relacji Dęblin – Warszawa Śródmieście

Przedział rowerowy wykorzystany na maxa© annaw

A czy jak wychylę się przez okno, to mi urwie łeb? :D© annaw

Warszawa, Warszawa, jak ja się za Tobą nie stęskniłam :P© annaw
Na Śródmieściu wysiadłam z Czarnym i Olafem. Ogarnęliśmy się i każde pojechało w swoją stronę. Ja w stronę domu…. Jechało mi się zajebiście, zero zmęczenia, kompletnie nie czułam że mam już ponad 160 km w nogach. W domu byłam ze stanem 175 km i chęcią na jeszcze. Zostawiłam zbędne graty i po prostu wyszłam dokręcić :-) BYŁA SIŁA!!!!
Pociąg zregenerował mnie jeszcze bardziej niż obiad w Janowcu. Na dodatek zrobiło się w końcu chłodniej. Gdybym miała wczoraj towarzystwo przy tym dokręcaniu, to bez większego problemu dokręciłabym jeszcze te 18 km i coś, żeby pobić rekord. No ale samej mi się nie chciało, grunt, że jest dwójka z przodu :)

Ta dam! druga w życiu :-)© annaw
Jak już wróciłam z tą dwusetką do domu, to rodzice za cholerę nie wiedzieli, po kim jestem tak zawzięta :D
HAHAHAHAHHA :D
Film z trasy: okiem kamerki Andrzeja M.
Warszawa - Puławy:
Warszawa Śródmieście - dom - dokrętka:
dwie-ście!!!
- DST 220.09km
- Czas 08:20
- VAVG 26.41km/h
- VMAX 58.61km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 3300kcal
- Sprzęt Niuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Zacznijmy od początku – pomysl 200 klm padł już jakiś czas temu… kusił i skusił :D
Na kierunek obrałam „dookoła kampinosu i nie tylko…” z nadzieją na objazd puszczy i fragmentu zalewu zaegrzyńskiego.
Na miejscu zbiórki pojawiło się aż 6 osob! Ja, Drex, Student, Adrian oraz dodatkowo Pan Cygaro i Woydzio. Czarny planował być, ale zaspał :P
Do Leszna dojechaliśmy w tym składzie, ale Woydzio i Pan Cygaro zawrócili z Leszna – mielii nas tylko kawałek podprowadzić i pomóc walczyć z wmordewindem własnie na tym fragmencie.
Z Leszna już w czwórke udaliśmy się w kierunku Sochaczewa, zatrzymując się na kilka zdjęć w Żelazowej Woli.
Z Żelazowej Woli szybciutko do Sochaczewa i skręt na Śladów… i jaka ulga!!!! Koniec wmordewindu! Rozkręcamy się!!! Ale zanim się rozkręciliśmy, zatrzymaliśmy się na chwilę na stacji zbadać mapę, nasilić się i rozebrać…. Tak tak, nagle z 10 stopni zrobiło się 20 i wyszlo słońce :D
Wtedy też odezwal się Czarny, że zaspał i… że wyjedzie nam naprzeciw ;] powiedzieliśmy jaką drogę obraliśmy i umówieni na spotkanie pojechaliśmy dalej.
Po drodze do Śladowa zboczyliśmy na chwilkę z trasy i skręciliśmy do Brochowa – zwiedzić warowny kościół.
Z Brochowa na Śladów, ze Śladowa na Wyszogród… Nad Bzurą przejeżdżaliśmy mostkiem, drewnianym… troszkę był strach :D zakaz wjazdu nie dotyczył pieszych i jednośladów, ale na upartego jednym kopnięciem w balustradę, można by było się „pozbyć jej kilka metrów”. Strach w oczach :D
Żwawym tempem pognaliśmy dalej, na Wyszogród. Pod Wyszogrodem przejeżdżaliśmy nową przeprawą. Widok na Wisłę:
No, ale… przejeżdżać przez Wyszogród i nie obejrzeć fragmentu starej, drewnianej przeprawy mostowej? No ba że trzeba było! Także więc pojechaliśmy zobaczyć :D
Będąc w Wyszogrodze wiedzieliśmy, że Czarny był już w Nowym Dworze Mazowieckim, więc wiedzieliśmy, ze gdzieś na tym odcinku się spotkamy ;]
A w NDMie obiad! Pizza!
Niestety odłaczył od nas w NDMie Student i wsiadł w pociąg…
Chętnych na Serock nie było, woleli Nieporęt… więc Nieporęt!
Most Siekierkowski w Warszawie:
Chwilę później, przy ZUSie na Czerniakowskiej odłaczył od nas Adrian i Czarny – pojechali do domów, a my z Drexem naokoło pojechaliśy na starowkę, gdzie zdążyliśmy już umówić się z trochę wypoczętym Studentem i Magdą :D
Ze Starówki Pod Rurę nad Wisłę na piwo! Zasłużone piwko….
Po piwku był jeszcze standardowo kebab king na jerozolach, Drex z Magdą szli,a my ze Studentem naokoło bardzo powoli pojechaliśmy…
A po kebsie do domu z całodziennym wynikiem 220 km!!!
ślad z gpsa! miejsce zbiórki, czyli bemowo ratusz -> kolumna zygmunta. zanim na piwo dojechaliśmy, stukło 200 km ;]
Na kierunek obrałam „dookoła kampinosu i nie tylko…” z nadzieją na objazd puszczy i fragmentu zalewu zaegrzyńskiego.
Na miejscu zbiórki pojawiło się aż 6 osob! Ja, Drex, Student, Adrian oraz dodatkowo Pan Cygaro i Woydzio. Czarny planował być, ale zaspał :P
Do Leszna dojechaliśmy w tym składzie, ale Woydzio i Pan Cygaro zawrócili z Leszna – mielii nas tylko kawałek podprowadzić i pomóc walczyć z wmordewindem własnie na tym fragmencie.
Z Leszna już w czwórke udaliśmy się w kierunku Sochaczewa, zatrzymując się na kilka zdjęć w Żelazowej Woli.
Z Żelazowej Woli szybciutko do Sochaczewa i skręt na Śladów… i jaka ulga!!!! Koniec wmordewindu! Rozkręcamy się!!! Ale zanim się rozkręciliśmy, zatrzymaliśmy się na chwilę na stacji zbadać mapę, nasilić się i rozebrać…. Tak tak, nagle z 10 stopni zrobiło się 20 i wyszlo słońce :D
Wtedy też odezwal się Czarny, że zaspał i… że wyjedzie nam naprzeciw ;] powiedzieliśmy jaką drogę obraliśmy i umówieni na spotkanie pojechaliśmy dalej.
Po drodze do Śladowa zboczyliśmy na chwilkę z trasy i skręciliśmy do Brochowa – zwiedzić warowny kościół.
Z Brochowa na Śladów, ze Śladowa na Wyszogród… Nad Bzurą przejeżdżaliśmy mostkiem, drewnianym… troszkę był strach :D zakaz wjazdu nie dotyczył pieszych i jednośladów, ale na upartego jednym kopnięciem w balustradę, można by było się „pozbyć jej kilka metrów”. Strach w oczach :D
Żwawym tempem pognaliśmy dalej, na Wyszogród. Pod Wyszogrodem przejeżdżaliśmy nową przeprawą. Widok na Wisłę:
No, ale… przejeżdżać przez Wyszogród i nie obejrzeć fragmentu starej, drewnianej przeprawy mostowej? No ba że trzeba było! Także więc pojechaliśmy zobaczyć :D
Będąc w Wyszogrodze wiedzieliśmy, że Czarny był już w Nowym Dworze Mazowieckim, więc wiedzieliśmy, ze gdzieś na tym odcinku się spotkamy ;]
A w NDMie obiad! Pizza!
Niestety odłaczył od nas w NDMie Student i wsiadł w pociąg…
Chętnych na Serock nie było, woleli Nieporęt… więc Nieporęt!
Most Siekierkowski w Warszawie:
Chwilę później, przy ZUSie na Czerniakowskiej odłaczył od nas Adrian i Czarny – pojechali do domów, a my z Drexem naokoło pojechaliśy na starowkę, gdzie zdążyliśmy już umówić się z trochę wypoczętym Studentem i Magdą :D
Ze Starówki Pod Rurę nad Wisłę na piwo! Zasłużone piwko….
Po piwku był jeszcze standardowo kebab king na jerozolach, Drex z Magdą szli,a my ze Studentem naokoło bardzo powoli pojechaliśmy…
A po kebsie do domu z całodziennym wynikiem 220 km!!!
ślad z gpsa! miejsce zbiórki, czyli bemowo ratusz -> kolumna zygmunta. zanim na piwo dojechaliśmy, stukło 200 km ;]