Czersk, MPK, Świder, Wisła!
- DST 150.79km
- Teren 80.00km
- Czas 08:20
- VAVG 18.09km/h
- VMAX 56.30km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 3984kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
10 zbiórka pod mostem siekierkowskim przy wale zawadzkim. 15 osób się pojawiło. kierunek - Czersk. Zapowiada się COŚ. Z Mariuszem mieliśmy pojeździć, byliśmy umówieni na spontan i powtórną zabawę jak tydzień wcześniej. Na początek postanowiliśmy przebić się z grupą poza Warszawę. Ja tą trasą nigdy nie jechałam, więc spoko. Troszkę asfaltu nie zaszkodzi. Przy tak licznej grupie było troszkę czekania, momentami prowadziłam peleton :-) Droga była łatwa i przyjemna do Góry Kalwarii.
W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.
No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D
I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D
Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)
Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.
Są bunkry!
Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!
Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D
A później znów na czerwony szlak :-)
Sklep też był na szlaku :D
Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!
Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.
W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D
Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)
Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)
Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(
Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:
i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P
no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D
jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!

Czas start proszę wycieczki!© annaw

Wał Zawadzki© annaw
W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.

Do Czerska śmiałkowie jadą polami© annaw

Trójka śmiałków© annaw
No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D

Karczma Czerska© annaw

Małpka ma banana© annaw

Małpka wariuje :D© annaw

Małpka chce jechać!© annaw
I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D

Wysokie trzciny© annaw

Jezioro Otwockie© annaw

Rowerki nad jeziorkiem© annaw
Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)

Wygoda Przygoda!© annaw
Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.

Lubię włazić tam, gdzie nie powinnam© annaw

Za kratkami :(© annaw
Są bunkry!

Bunkier numer 1© annaw

Bunkier© annaw

Bunkier był zamknięty© annaw
Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!

Wydma. W środku lasu!© annaw

Mam 3 latka, trzy i pół© annaw

Orzełek 1© annaw

Orzełek 2© annaw

Orzełek!© annaw
Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D

Bunkier numer 2© annaw

Informacja© annaw

Światełko w tunelu© annaw

Bunkier jak to bunkier© annaw

Bunkier jak to bunkier© annaw
A później znów na czerwony szlak :-)

Takich niespodzianek było całkiem mało nawet© annaw

Trochę pozalewało© annaw

Bunkry znalezione bez pomocnej tabliczki :P© annaw
Sklep też był na szlaku :D

Bąbelek :D© annaw
Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!

Szlak© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Szlak dalej zwany nieszlakiem© annaw

Szlak© annaw

Szlak© annaw

Takich wyzwań było sporo© annaw

Zagadka: gdzie jest szlak?© annaw
Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.

Nad Świdrem© annaw

Mariusz kombinuje, jak nie zmoczyć butów© annaw

A Anna wchodzi i przechodzi jakby gdyby nic© annaw
W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D

W końcu usiąść© annaw

Świder. Zakole© annaw

Nad Świdrem© annaw

Świder wpada do Wisły© annaw

Świder wpada do Wisły 2© annaw

Ścieżka brzegiem Wisły© annaw

Ścieżka© annaw

Wisła!© annaw

Wysokie chaszcze© annaw

Przez pola też się przedzieraliśmy :P© annaw

Lustro wodne© annaw

Warszawski Manhattan z Siekierkami© annaw

Piękne niebo!© annaw
Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)
Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)
Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(

Nie, nie podcinałam sobie nieudolnie żył :P© annaw
Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:
i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P
no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D
jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!
Komentarze
Komentuj