Informacje

  • Wszystkie kilometry: 65064.28 km
  • Km w terenie: 4837.53 km (7.44%)
  • Czas na rowerze: 293d 13h 00m
  • Prędkość średnia: 8.94 km/h
  • Więcej informacji.

Odwiedziło mnie już kilka osób :-)

Darmowy licznik odwiedzin
(licznik od 05.10.2014r.)

Zaliczone gminy



Roczne statystyki

2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl 2007 button stats bikestats.pl

Moje rowery


Szukaj


Znajomi


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy anna.bikestats.pl

Archiwum


Linki


Sobota, 13 lipca 2013

Zaplatanie kółka i R.

  • DST 21.31km
  • Czas 01:00
  • VAVG 21.31km/h
  • VMAX 36.53km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 549kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miały być zaplecione kółka obydwa nowe, ale jednak z Bamem źle obliczyliśmy długość szprych. Zapletliśmy z Adrianem tylne nowe kółko tylko, a szprychy na przednie muszę wymienić na dłuższe :-)

Chyba spodobało mi się bycie tragarzem :-) © annaw


Jak widać, obręcz pękła jeszcze tu © annaw


1.


2.


3.

Piątek, 12 lipca 2013 | Uczestnicy

Rowerowe zakupy i R.! :* Czyli brygada RR!!!

  • DST 50.32km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:34
  • VAVG 19.61km/h
  • VMAX 41.09km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1408kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ojj, się nalatałam i nadźwigałam dziś :-)

Do Bike Salonu na Ostrobramską do Bama po obręcze i inne duperele. Po drodze chciałam wyjąć kasę z bankomatu, ale mBank nie działał i się nalatałam i najeździłam za placówką w której wypłacę w kasie :-) Potem tak pojechałam, że się zamotałam i pojechałam z "lekka" naokoło. No ale cóż - bywa. Jak to mawia Pani z kacelarii z I US - Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach :-)
Mam tylko nadzieję, że z Bamem obliczyliśmy dobrą długość szprych :D

Pragnę jeszcze zauważyć, że z racji pękniętej obręczy i braku narzędzi, jeździłam dziś na starym kole ze starą kasetą (nowa jest w kole z pękniętą obręczą) - przyjemność z jazdy żadna, bo na kasecie połowa zębatek nie przyjmuje nowego łańcucha :-) także dziś jeździłam tylko na przełożeniach 1x8, 2x8 i 3x8 :-) tu nie przeskakiwało i nic nie szurało :P

Zaplatanie miało być początkowo dziś, ale wyszło że jednak nie dziś, więc z całym tym bałaganem pojechałam do R. :-)

Zapowiadali deszcz, potem icm się wycofał, ale momentami zapowiadało się na oberwanie chmury :-) © annaw


A taka tam słit focia z całym dobytkiem na plecach :D © annaw


A wieczorkiem z całym dobytkiem do domu. W domu pierwsze co zrobiłam, to poleciałam po wagę :D

No, to się nadźwigałam dziś, nie ma co © annaw


W plecaku jest standardowa zawartość, zapas dętek, podstawowe narzędzia, kurtka na deszcz, portfel, dokumenty, klucze i inne takie.... PLUS: całe tylne koło, 2 obręcze, piasta przód, komplet szprych na 2 koła, ulock (który de facto waży najwięcej z tego wszystkiego), butelka z piwem....

Tam:


I z powrotem:

Czwartek, 11 lipca 2013

Przychodnia i US

  • DST 19.43km
  • Czas 01:05
  • VAVG 17.94km/h
  • VMAX 34.80km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 523kcal
  • Sprzęt Vitek
  • Aktywność Jazda na rowerze

No więc dziś spacerek po Vitka, Vitkiem znów na Świętokrzyską i spacerek do przychodni. Z przychodni spacerek po Vitka (hahaha, wzięłam tego samego!) i jazda do I US ze wszystkimi papierzyskami. Tam podpisałam co miałam podpisać, i wyszłam i wzięłam Vitka, ale był jakiś felerny, więc na Grzybowskiej wymieniłam na innego. Odstawiłam pod Halą Wola i znów spacerek do domu :-)

A pani doktor z przychodni podobał się naszyjnik i wiedziała co to jest! © annaw


Kolczyki w rowerki tez zauważyła i zaczęła opowiadać jak to Jej syn nosi na ręku łańcuch rowerowy jako bransoletkę :-)

1.

2.

3.

4.

Poniedziałek, 8 lipca 2013

Do przychodni na Vitku

  • DST 17.59km
  • Czas 01:00
  • VAVG 17.59km/h
  • VMAX 31.10km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 474kcal
  • Sprzęt Vitek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Musiałam na Świętokrzyską do przychodni. Także najpierw spacer po Vitka, Vitkiem do centrum, spacerek do przychodni i z powrotem do Vitka, Vitkiem na bemowo i spacer do domu :-)

Bo cholera jasna bilet jednorazowy za 4,4 to porażka. A tu przynajmniej się przewietrzyłam, pospacerowałam, pojeździłam i nie obawiałam że ew. mój rower przypięty do słupa jeszcze stoi :-)

Trampeczki w kwiateczki :D © annaw


Cziki cziki sexi ! © annaw


Zamiast se pojeździć, to trzeba tyrać, ahhhh © annaw


do:


z:

Środa, 3 lipca 2013

Lasek Lindego, Bielański i takie tam :-)

  • DST 30.30km
  • Teren 7.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 19.76km/h
  • VMAX 38.35km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 850kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

no, z Adrianem mniej więcej wyznaczyliśmy punkty na sobotę. potem Adrian przyszlifował mi troszkę korbę, bo się dzieją dziwne rzeczy. a potem pojechałam do R. zawieźć mu Jego przesyłkę, co to w drodze do lasku lindego wyjęłam z paczkomata :-)

No, i odkryłam dziś coś takiego.....


fajnie, nie?

do:


z:

Poniedziałek, 1 lipca 2013

załatwianie sprawunków i R. :-)

  • DST 23.11km
  • Czas 01:00
  • VAVG 23.11km/h
  • VMAX 39.68km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 614kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

No, myślałam że z nogami będzie dziś źle, a nie było wcale aż tak strasznie :-)

W trakcie tych jazd spotkana aż 6stka znajomych rowerowych i nie rowerowych, ale na rowerze, wypas!

Ludzie, na rowery!!!

do:


z standardowo:

Uciekając przed burzą 2, czyli rodzinny obiad u Dziadków :-)

  • DST 165.25km
  • Teren 80.00km
  • Czas 07:37
  • VAVG 21.70km/h
  • VMAX 48.81km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 4264kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

gps

Dzień zaczął się dobrze. Wyjechałam z domu i złapałam autobus. Później pewnego szosowca, ale jechał za wolno. 35km/h i za wolno, jezu! :-)
Także za szybko mi się jechało na spotkanie z chłopakami i musiałam zabić czas :P

O 9:30 na zamkowym jest pusto :-) © annaw


Jadymy, jadymy! Tu jeszcze towarzyszy nam Cygaro © annaw


Trójka wspaniałych © annaw


Kanałek Żerański © annaw


Tramwaj wodny na Kanałku Żerańskim © annaw


A tu ktoś chyba przegiął na maksa z tym podjazdem © annaw


Wspinaczka. Łasic zdecydowanie najszybszy. Przejście niby wzbronione, ale o przejeżdżaniu nie ma ani słowa :D © annaw


Zbliżamy się do Nieporętu © annaw


Zalew Zegrzyński © annaw


Ok 11 w niedzielę, i tak pusto?? :D © annaw


Do Serocka pojechaliśmy wzdłuż Narwii. I jak widać za plecami - uciekaliśmy przed deszczykiem:D © annaw


Typowe Mazowsze :-) © annaw


Takie tam malutkie chmureczki © annaw


Pola, lasy, łąki © annaw


Były i podjazdy © annaw


I piękne, malownicze alejki przy samiutkiej wodzie © annaw


Dla takich widoków WARTO © annaw


Narew w Serocku © annaw


Plaża w Serocku :D © annaw


Ktoś twierdził, że takowa nie istnieje :D © annaw


W Serocku przejechaliśmy przez most i odbiliśmy od razu w kierunku Pułtuska. Na moście zaczęło kropić, a chwilę później lać. W odpowiednim czasie, na szczęście, znaleźliśmy sklep z daszkiem przed i przeczekaliśmy deszcz.
A po deszczu na rumaki!

Wał wzdłuż Narwii patrząc w lewo © annaw


Wal wzdłuż Narwii patrząc w prawo © annaw


No to którędy jedziemy? © annaw


Jedno z nielicznych zdjęć, na którym nie obstawiam tyłów © annaw


Przyjemna chatka © annaw


Narew. To jedno słowo wystarcza, żeby opisać © annaw


Widoki przepiękne © annaw


Szkoda tylko, że słońca nie było © annaw


Wałem, wałem, byleby do Pułtuska! © annaw


Robienie zdjęcia robiącej zdjęcia © annaw


Przez pola © annaw


Nad kanałkami © annaw


Przez pola znów © annaw


Lubię, naprawdę lubię © annaw


Nie wiem czy widać zmęczenie na twarzy, ale już tu miałam momentami dość i odmnierzałam km do mojego prywatnego postoju u Dziadków. i do obiadu, bo głodna byłam :P © annaw


Narew © annaw


Raz wałem, raz wzdłuż wału, a raz naokoło © annaw


Znów przebijaliśmy się przez pola, ale tym razem nie było takiego hardkoru © annaw


Ojć, takla tam mała przeszkoda :-) © annaw


To coś się uginało pod nogami :D © annaw


A takie tam odwodnienie pól pewnie © annaw


Coraz bliżej, coraz bliżej! © annaw


Grunt, że zadowolenie jest :) © annaw


Dojechaliśmy do mostu na Wyszków, ja poleciałam do Pułtuska, a chłopaki do Puszczy Białej. spotkać mieliśmy się 2h później.

Jako że wiedziałam, że rodzice już dojechali i obiad pewnie lada chwila będzie, to zajechałam na chwilkę na rynek.

O 14 wjechałam na rynek w Pułtusku. Groszek jest tu pierwszy raz :-) © annaw


Majdłuższy rynek w PL © annaw


Na zamek nie chciało mi się jechać, głodna byłam :P © annaw


Chciałam coś bardziej artystycznego, ale nie wyszło :P © annaw


Muzeum © annaw


Dziadkowy rower, prawie zabytek! © annaw


Wchłonęłam 2 talerze zupy, 2 porcje drugiego dania, kilka czekoladek z bombonierki, ciasto, przesłodzoną herbatę i puszkę coca-coli :D
I na tamtą chwilę było ok, ale i tak zgłodniałam w drodze powrotnej :D

Wracaliśmy głównie wiejskimi asfaltami,a le też zdarzały się polne odcinki © annaw


Mimo odpoczynku, 2h, dość szybko i po nim zeszło ze mnie powietrze © annaw


Takie asflaty, to ja nawet lubię. Zwłaszcza jak nie ma na nich aut, a po bokach są piękne widoki :) © annaw


Panowie i ja! © annaw


Jak widać na powyższym zdjęciu, później już szybko nie było © annaw


Takie ciepłe lato, że długie portki się zakłada © annaw


Sweeeeeet © annaw


Cudo! © annaw


Przed Dębe. Sady! Chłopaki zrobili sobie terenowy odcinek specjalny, a ja pomknęłam asfaltem. Nie miałam kompletnie siły na jakikolwiek solidny podjazd pod górę © annaw


W całej swej okazałości :) © annaw


A to już droga w okolicy Wieliszewa, droga, droga techniczna dla mpwik :P © annaw


Most Północny. Pod nim pożegnałam się z Panami, chciałam już najkrótszą drogą do domu :) a widoczek był zacny © annaw


A ja kocham Go :-) © annaw


No, nareszcie ktoś pomyślał i domalował napęd! © annaw


Zaliczyłam zgon w tym momencie. Niby nie tak dużo, ale zmęczyłam się potwornie, szybko zeszło ze mnie poranne nakręcenie i energia © annaw


Trasa:

Czwartek, 20 czerwca 2013

do R.! :*

  • DST 19.59km
  • Czas 00:48
  • VAVG 24.49km/h
  • VMAX 43.01km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 512kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

to był ciężki dzień. ale pożyczyłam lustrzankę. i mam w końcu bocialarkę. mogę jeździć po nocy do lasu!

i co z tego, że spaliłam 512 kalorii, jak nadrobiłam lodami ^^ boże jak gorąco! me gusta :-)


Poniedziałek, 17 czerwca 2013

Ogniwa, Piaseczno

  • DST 60.23km
  • Czas 02:36
  • VAVG 23.17km/h
  • VMAX 46.69km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1591kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziś w pracy zauważyłam niesymetryczność swoich łydek - lewa jest jakby spuchnięta... Na dodatek lewe kolano zaczęło być odczuwalne, czyli trzeba troszkę zbastować.

Ilość ugryzień komarów zbliża się do 30. Z wczoraj i dziś.

No a co do dziś - wycieczka biznesowa po ogniwa. Z Suchym.

Zakaz wjazdu ALE dopuszcza się ruch lokalny. Ktoś to zrozumie? © annaw


Mój aparacik ma różne dziwne programy :D © annaw


Niedziela, 16 czerwca 2013 Kategoria 150! stopięćdziesiątka!, 100! seteczka!

Czersk, MPK, Świder, Wisła!

  • DST 150.79km
  • Teren 80.00km
  • Czas 08:20
  • VAVG 18.09km/h
  • VMAX 56.30km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 3984kcal
  • Sprzęt Groszek
  • Aktywność Jazda na rowerze

10 zbiórka pod mostem siekierkowskim przy wale zawadzkim. 15 osób się pojawiło. kierunek - Czersk. Zapowiada się COŚ. Z Mariuszem mieliśmy pojeździć, byliśmy umówieni na spontan i powtórną zabawę jak tydzień wcześniej. Na początek postanowiliśmy przebić się z grupą poza Warszawę. Ja tą trasą nigdy nie jechałam, więc spoko. Troszkę asfaltu nie zaszkodzi. Przy tak licznej grupie było troszkę czekania, momentami prowadziłam peleton :-) Droga była łatwa i przyjemna do Góry Kalwarii.

Czas start proszę wycieczki! © annaw


Wał Zawadzki © annaw


W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.

Do Czerska śmiałkowie jadą polami © annaw


Trójka śmiałków © annaw


No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D

Karczma Czerska © annaw


Małpka ma banana © annaw


Małpka wariuje :D © annaw


Małpka chce jechać! © annaw


I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D

Wysokie trzciny © annaw


Jezioro Otwockie © annaw


Rowerki nad jeziorkiem © annaw


Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)

Wygoda Przygoda! © annaw


Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.

Lubię włazić tam, gdzie nie powinnam © annaw


Za kratkami :( © annaw


Są bunkry!

Bunkier numer 1 © annaw


Bunkier © annaw


Bunkier był zamknięty © annaw


Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!

Wydma. W środku lasu! © annaw


Mam 3 latka, trzy i pół © annaw


Orzełek 1 © annaw


Orzełek 2 © annaw


Orzełek! © annaw


Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D

Bunkier numer 2 © annaw


Informacja © annaw


Światełko w tunelu © annaw


Bunkier jak to bunkier © annaw


Bunkier jak to bunkier © annaw


A później znów na czerwony szlak :-)

Takich niespodzianek było całkiem mało nawet © annaw


Trochę pozalewało © annaw


Bunkry znalezione bez pomocnej tabliczki :P © annaw


Sklep też był na szlaku :D

Bąbelek :D © annaw


Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!

Szlak © annaw


Samolot © annaw


Samolot © annaw


Samolot © annaw


Samolot © annaw


Samolot © annaw


Szlak dalej zwany nieszlakiem © annaw


Szlak © annaw


Szlak © annaw


Takich wyzwań było sporo © annaw


Zagadka: gdzie jest szlak? © annaw


Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.

Nad Świdrem © annaw


Mariusz kombinuje, jak nie zmoczyć butów © annaw


A Anna wchodzi i przechodzi jakby gdyby nic © annaw


W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D

W końcu usiąść © annaw


Świder. Zakole © annaw


Nad Świdrem © annaw


Świder wpada do Wisły © annaw


Świder wpada do Wisły 2 © annaw


Ścieżka brzegiem Wisły © annaw


Ścieżka © annaw


Wisła! © annaw


Wysokie chaszcze © annaw


Przez pola też się przedzieraliśmy :P © annaw


Lustro wodne © annaw


Warszawski Manhattan z Siekierkami © annaw


Piękne niebo! © annaw


Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)

Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)

Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(

Nie, nie podcinałam sobie nieudolnie żył :P © annaw


Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:


i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P


no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D

jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl