Sobota, 13 lipca 2013
Zaplatanie kółka i R.
- DST 21.31km
- Czas 01:00
- VAVG 21.31km/h
- VMAX 36.53km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 549kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Miały być zaplecione kółka obydwa nowe, ale jednak z Bamem źle obliczyliśmy długość szprych. Zapletliśmy z Adrianem tylne nowe kółko tylko, a szprychy na przednie muszę wymienić na dłuższe :-)


1.
2.
3.

Chyba spodobało mi się bycie tragarzem :-)© annaw

Jak widać, obręcz pękła jeszcze tu© annaw
1.
2.
3.
Rowerowe zakupy i R.! :* Czyli brygada RR!!!
- DST 50.32km
- Teren 5.00km
- Czas 02:34
- VAVG 19.61km/h
- VMAX 41.09km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 1408kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Ojj, się nalatałam i nadźwigałam dziś :-)
Do Bike Salonu na Ostrobramską do Bama po obręcze i inne duperele. Po drodze chciałam wyjąć kasę z bankomatu, ale mBank nie działał i się nalatałam i najeździłam za placówką w której wypłacę w kasie :-) Potem tak pojechałam, że się zamotałam i pojechałam z "lekka" naokoło. No ale cóż - bywa. Jak to mawia Pani z kacelarii z I US - Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach :-)
Mam tylko nadzieję, że z Bamem obliczyliśmy dobrą długość szprych :D
Pragnę jeszcze zauważyć, że z racji pękniętej obręczy i braku narzędzi, jeździłam dziś na starym kole ze starą kasetą (nowa jest w kole z pękniętą obręczą) - przyjemność z jazdy żadna, bo na kasecie połowa zębatek nie przyjmuje nowego łańcucha :-) także dziś jeździłam tylko na przełożeniach 1x8, 2x8 i 3x8 :-) tu nie przeskakiwało i nic nie szurało :P
Zaplatanie miało być początkowo dziś, ale wyszło że jednak nie dziś, więc z całym tym bałaganem pojechałam do R. :-)


A wieczorkiem z całym dobytkiem do domu. W domu pierwsze co zrobiłam, to poleciałam po wagę :D

W plecaku jest standardowa zawartość, zapas dętek, podstawowe narzędzia, kurtka na deszcz, portfel, dokumenty, klucze i inne takie.... PLUS: całe tylne koło, 2 obręcze, piasta przód, komplet szprych na 2 koła, ulock (który de facto waży najwięcej z tego wszystkiego), butelka z piwem....
Tam:
I z powrotem:
Do Bike Salonu na Ostrobramską do Bama po obręcze i inne duperele. Po drodze chciałam wyjąć kasę z bankomatu, ale mBank nie działał i się nalatałam i najeździłam za placówką w której wypłacę w kasie :-) Potem tak pojechałam, że się zamotałam i pojechałam z "lekka" naokoło. No ale cóż - bywa. Jak to mawia Pani z kacelarii z I US - Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach :-)
Mam tylko nadzieję, że z Bamem obliczyliśmy dobrą długość szprych :D
Pragnę jeszcze zauważyć, że z racji pękniętej obręczy i braku narzędzi, jeździłam dziś na starym kole ze starą kasetą (nowa jest w kole z pękniętą obręczą) - przyjemność z jazdy żadna, bo na kasecie połowa zębatek nie przyjmuje nowego łańcucha :-) także dziś jeździłam tylko na przełożeniach 1x8, 2x8 i 3x8 :-) tu nie przeskakiwało i nic nie szurało :P
Zaplatanie miało być początkowo dziś, ale wyszło że jednak nie dziś, więc z całym tym bałaganem pojechałam do R. :-)

Zapowiadali deszcz, potem icm się wycofał, ale momentami zapowiadało się na oberwanie chmury :-)© annaw

A taka tam słit focia z całym dobytkiem na plecach :D© annaw
A wieczorkiem z całym dobytkiem do domu. W domu pierwsze co zrobiłam, to poleciałam po wagę :D

No, to się nadźwigałam dziś, nie ma co© annaw
W plecaku jest standardowa zawartość, zapas dętek, podstawowe narzędzia, kurtka na deszcz, portfel, dokumenty, klucze i inne takie.... PLUS: całe tylne koło, 2 obręcze, piasta przód, komplet szprych na 2 koła, ulock (który de facto waży najwięcej z tego wszystkiego), butelka z piwem....
Tam:
I z powrotem:
Czwartek, 11 lipca 2013
Przychodnia i US
- DST 19.43km
- Czas 01:05
- VAVG 17.94km/h
- VMAX 34.80km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 523kcal
- Sprzęt Vitek
- Aktywność Jazda na rowerze
No więc dziś spacerek po Vitka, Vitkiem znów na Świętokrzyską i spacerek do przychodni. Z przychodni spacerek po Vitka (hahaha, wzięłam tego samego!) i jazda do I US ze wszystkimi papierzyskami. Tam podpisałam co miałam podpisać, i wyszłam i wzięłam Vitka, ale był jakiś felerny, więc na Grzybowskiej wymieniłam na innego. Odstawiłam pod Halą Wola i znów spacerek do domu :-)

Kolczyki w rowerki tez zauważyła i zaczęła opowiadać jak to Jej syn nosi na ręku łańcuch rowerowy jako bransoletkę :-)
1.
2.
3.
4.

A pani doktor z przychodni podobał się naszyjnik i wiedziała co to jest!© annaw
Kolczyki w rowerki tez zauważyła i zaczęła opowiadać jak to Jej syn nosi na ręku łańcuch rowerowy jako bransoletkę :-)
1.
2.
3.
4.
Poniedziałek, 8 lipca 2013
Do przychodni na Vitku
- DST 17.59km
- Czas 01:00
- VAVG 17.59km/h
- VMAX 31.10km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 474kcal
- Sprzęt Vitek
- Aktywność Jazda na rowerze
Musiałam na Świętokrzyską do przychodni. Także najpierw spacer po Vitka, Vitkiem do centrum, spacerek do przychodni i z powrotem do Vitka, Vitkiem na bemowo i spacer do domu :-)
Bo cholera jasna bilet jednorazowy za 4,4 to porażka. A tu przynajmniej się przewietrzyłam, pospacerowałam, pojeździłam i nie obawiałam że ew. mój rower przypięty do słupa jeszcze stoi :-)



do:
z:
Bo cholera jasna bilet jednorazowy za 4,4 to porażka. A tu przynajmniej się przewietrzyłam, pospacerowałam, pojeździłam i nie obawiałam że ew. mój rower przypięty do słupa jeszcze stoi :-)

Trampeczki w kwiateczki :D© annaw

Cziki cziki sexi !© annaw

Zamiast se pojeździć, to trzeba tyrać, ahhhh© annaw
do:
z:
Środa, 3 lipca 2013
Lasek Lindego, Bielański i takie tam :-)
- DST 30.30km
- Teren 7.00km
- Czas 01:32
- VAVG 19.76km/h
- VMAX 38.35km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 850kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
no, z Adrianem mniej więcej wyznaczyliśmy punkty na sobotę. potem Adrian przyszlifował mi troszkę korbę, bo się dzieją dziwne rzeczy. a potem pojechałam do R. zawieźć mu Jego przesyłkę, co to w drodze do lasku lindego wyjęłam z paczkomata :-)
No, i odkryłam dziś coś takiego.....

fajnie, nie?
do:
z:
No, i odkryłam dziś coś takiego.....

fajnie, nie?
do:
z:
Poniedziałek, 1 lipca 2013
załatwianie sprawunków i R. :-)
- DST 23.11km
- Czas 01:00
- VAVG 23.11km/h
- VMAX 39.68km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 614kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
No, myślałam że z nogami będzie dziś źle, a nie było wcale aż tak strasznie :-)
W trakcie tych jazd spotkana aż 6stka znajomych rowerowych i nie rowerowych, ale na rowerze, wypas!
Ludzie, na rowery!!!
do:
z standardowo:
W trakcie tych jazd spotkana aż 6stka znajomych rowerowych i nie rowerowych, ale na rowerze, wypas!
Ludzie, na rowery!!!
do:
z standardowo:
Niedziela, 30 czerwca 2013 Kategoria 150! stopięćdziesiątka!, 100! seteczka!, cykloza - wycieczki z Łasicem
Uciekając przed burzą 2, czyli rodzinny obiad u Dziadków :-)
- DST 165.25km
- Teren 80.00km
- Czas 07:37
- VAVG 21.70km/h
- VMAX 48.81km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 4264kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
gps
Dzień zaczął się dobrze. Wyjechałam z domu i złapałam autobus. Później pewnego szosowca, ale jechał za wolno. 35km/h i za wolno, jezu! :-)
Także za szybko mi się jechało na spotkanie z chłopakami i musiałam zabić czas :P
W Serocku przejechaliśmy przez most i odbiliśmy od razu w kierunku Pułtuska. Na moście zaczęło kropić, a chwilę później lać. W odpowiednim czasie, na szczęście, znaleźliśmy sklep z daszkiem przed i przeczekaliśmy deszcz.
A po deszczu na rumaki!
Dojechaliśmy do mostu na Wyszków, ja poleciałam do Pułtuska, a chłopaki do Puszczy Białej. spotkać mieliśmy się 2h później.
Jako że wiedziałam, że rodzice już dojechali i obiad pewnie lada chwila będzie, to zajechałam na chwilkę na rynek.
Wchłonęłam 2 talerze zupy, 2 porcje drugiego dania, kilka czekoladek z bombonierki, ciasto, przesłodzoną herbatę i puszkę coca-coli :D
I na tamtą chwilę było ok, ale i tak zgłodniałam w drodze powrotnej :D
Trasa:
Dzień zaczął się dobrze. Wyjechałam z domu i złapałam autobus. Później pewnego szosowca, ale jechał za wolno. 35km/h i za wolno, jezu! :-)
Także za szybko mi się jechało na spotkanie z chłopakami i musiałam zabić czas :P

O 9:30 na zamkowym jest pusto :-)© annaw

Jadymy, jadymy! Tu jeszcze towarzyszy nam Cygaro© annaw

Trójka wspaniałych© annaw

Kanałek Żerański© annaw

Tramwaj wodny na Kanałku Żerańskim© annaw

A tu ktoś chyba przegiął na maksa z tym podjazdem© annaw

Wspinaczka. Łasic zdecydowanie najszybszy. Przejście niby wzbronione, ale o przejeżdżaniu nie ma ani słowa :D© annaw

Zbliżamy się do Nieporętu© annaw

Zalew Zegrzyński© annaw

Ok 11 w niedzielę, i tak pusto?? :D© annaw

Do Serocka pojechaliśmy wzdłuż Narwii. I jak widać za plecami - uciekaliśmy przed deszczykiem:D© annaw

Typowe Mazowsze :-)© annaw

Takie tam malutkie chmureczki© annaw

Pola, lasy, łąki© annaw

Były i podjazdy© annaw

I piękne, malownicze alejki przy samiutkiej wodzie© annaw

Dla takich widoków WARTO© annaw

Narew w Serocku© annaw

Plaża w Serocku :D© annaw

Ktoś twierdził, że takowa nie istnieje :D© annaw
W Serocku przejechaliśmy przez most i odbiliśmy od razu w kierunku Pułtuska. Na moście zaczęło kropić, a chwilę później lać. W odpowiednim czasie, na szczęście, znaleźliśmy sklep z daszkiem przed i przeczekaliśmy deszcz.
A po deszczu na rumaki!

Wał wzdłuż Narwii patrząc w lewo© annaw

Wal wzdłuż Narwii patrząc w prawo© annaw

No to którędy jedziemy?© annaw

Jedno z nielicznych zdjęć, na którym nie obstawiam tyłów© annaw

Przyjemna chatka© annaw

Narew. To jedno słowo wystarcza, żeby opisać© annaw

Widoki przepiękne© annaw

Szkoda tylko, że słońca nie było© annaw

Wałem, wałem, byleby do Pułtuska!© annaw

Robienie zdjęcia robiącej zdjęcia© annaw

Przez pola© annaw

Nad kanałkami© annaw

Przez pola znów© annaw

Lubię, naprawdę lubię© annaw

Nie wiem czy widać zmęczenie na twarzy, ale już tu miałam momentami dość i odmnierzałam km do mojego prywatnego postoju u Dziadków. i do obiadu, bo głodna byłam :P© annaw

Narew© annaw

Raz wałem, raz wzdłuż wału, a raz naokoło© annaw

Znów przebijaliśmy się przez pola, ale tym razem nie było takiego hardkoru© annaw

Ojć, takla tam mała przeszkoda :-)© annaw

To coś się uginało pod nogami :D© annaw

A takie tam odwodnienie pól pewnie© annaw

Coraz bliżej, coraz bliżej!© annaw

Grunt, że zadowolenie jest :)© annaw
Dojechaliśmy do mostu na Wyszków, ja poleciałam do Pułtuska, a chłopaki do Puszczy Białej. spotkać mieliśmy się 2h później.
Jako że wiedziałam, że rodzice już dojechali i obiad pewnie lada chwila będzie, to zajechałam na chwilkę na rynek.

O 14 wjechałam na rynek w Pułtusku. Groszek jest tu pierwszy raz :-)© annaw

Majdłuższy rynek w PL© annaw

Na zamek nie chciało mi się jechać, głodna byłam :P© annaw

Chciałam coś bardziej artystycznego, ale nie wyszło :P© annaw

Muzeum© annaw

Dziadkowy rower, prawie zabytek!© annaw
Wchłonęłam 2 talerze zupy, 2 porcje drugiego dania, kilka czekoladek z bombonierki, ciasto, przesłodzoną herbatę i puszkę coca-coli :D
I na tamtą chwilę było ok, ale i tak zgłodniałam w drodze powrotnej :D

Wracaliśmy głównie wiejskimi asfaltami,a le też zdarzały się polne odcinki© annaw

Mimo odpoczynku, 2h, dość szybko i po nim zeszło ze mnie powietrze© annaw

Takie asflaty, to ja nawet lubię. Zwłaszcza jak nie ma na nich aut, a po bokach są piękne widoki :)© annaw

Panowie i ja!© annaw

Jak widać na powyższym zdjęciu, później już szybko nie było© annaw

Takie ciepłe lato, że długie portki się zakłada© annaw

Sweeeeeet© annaw

Cudo!© annaw

Przed Dębe. Sady! Chłopaki zrobili sobie terenowy odcinek specjalny, a ja pomknęłam asfaltem. Nie miałam kompletnie siły na jakikolwiek solidny podjazd pod górę© annaw

W całej swej okazałości :)© annaw

A to już droga w okolicy Wieliszewa, droga, droga techniczna dla mpwik :P© annaw

Most Północny. Pod nim pożegnałam się z Panami, chciałam już najkrótszą drogą do domu :) a widoczek był zacny© annaw

A ja kocham Go :-)© annaw

No, nareszcie ktoś pomyślał i domalował napęd!© annaw

Zaliczyłam zgon w tym momencie. Niby nie tak dużo, ale zmęczyłam się potwornie, szybko zeszło ze mnie poranne nakręcenie i energia© annaw
Trasa:
Czwartek, 20 czerwca 2013
do R.! :*
- DST 19.59km
- Czas 00:48
- VAVG 24.49km/h
- VMAX 43.01km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 512kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
to był ciężki dzień. ale pożyczyłam lustrzankę. i mam w końcu bocialarkę. mogę jeździć po nocy do lasu!
i co z tego, że spaliłam 512 kalorii, jak nadrobiłam lodami ^^ boże jak gorąco! me gusta :-)
i co z tego, że spaliłam 512 kalorii, jak nadrobiłam lodami ^^ boże jak gorąco! me gusta :-)
Poniedziałek, 17 czerwca 2013
Ogniwa, Piaseczno
- DST 60.23km
- Czas 02:36
- VAVG 23.17km/h
- VMAX 46.69km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 1591kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziś w pracy zauważyłam niesymetryczność swoich łydek - lewa jest jakby spuchnięta... Na dodatek lewe kolano zaczęło być odczuwalne, czyli trzeba troszkę zbastować.
Ilość ugryzień komarów zbliża się do 30. Z wczoraj i dziś.
No a co do dziś - wycieczka biznesowa po ogniwa. Z Suchym.


Ilość ugryzień komarów zbliża się do 30. Z wczoraj i dziś.
No a co do dziś - wycieczka biznesowa po ogniwa. Z Suchym.

Zakaz wjazdu ALE dopuszcza się ruch lokalny. Ktoś to zrozumie?© annaw

Mój aparacik ma różne dziwne programy :D© annaw
Czersk, MPK, Świder, Wisła!
- DST 150.79km
- Teren 80.00km
- Czas 08:20
- VAVG 18.09km/h
- VMAX 56.30km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 3984kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
10 zbiórka pod mostem siekierkowskim przy wale zawadzkim. 15 osób się pojawiło. kierunek - Czersk. Zapowiada się COŚ. Z Mariuszem mieliśmy pojeździć, byliśmy umówieni na spontan i powtórną zabawę jak tydzień wcześniej. Na początek postanowiliśmy przebić się z grupą poza Warszawę. Ja tą trasą nigdy nie jechałam, więc spoko. Troszkę asfaltu nie zaszkodzi. Przy tak licznej grupie było troszkę czekania, momentami prowadziłam peleton :-) Droga była łatwa i przyjemna do Góry Kalwarii.
W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.
No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D
I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D
Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)
Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.
Są bunkry!
Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!
Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D
A później znów na czerwony szlak :-)
Sklep też był na szlaku :D
Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!
Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.
W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D
Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)
Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)
Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(
Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:
i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P
no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D
jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!

Czas start proszę wycieczki!© annaw

Wał Zawadzki© annaw
W Górze Kalwarii czekał nas dość ciężkawy podjazd, ale spoko, nie byłam ostatnia :D Tam też Mariusz rzucił hasło, że zamiast asfaltem do Czerska, można przez pola. Oczywiście zgłosiłam się jako pierwsza chętna, drugi Mariusz dołączył na brukowym zjeździe.

Do Czerska śmiałkowie jadą polami© annaw

Trójka śmiałków© annaw
No właśnie - skoro był zjazd, to i podjazd musiał być :D Nie było łatwo, ale radę dałam :D

Karczma Czerska© annaw

Małpka ma banana© annaw

Małpka wariuje :D© annaw

Małpka chce jechać!© annaw
I tu wycieczka się podzieliła: ja z Mariuszem i cała reszta. Uciekliśmy z Czerska dość szybko, mnie roznosiła energia :D
Wróciliśmy się przez to samo pole do asfaltowej drogi, przez most i szukaliśmy zjazdu :D Skręciliśmy i było pięknie! Asfalt przez wsie i wioski, cisza i spokój. Przy pierwszej możliwości - asfaltem w lewo czy prosto drogą szutrową - chyba wiadomo co wybraliśmy :D

Wysokie trzciny© annaw

Jezioro Otwockie© annaw

Rowerki nad jeziorkiem© annaw
Mijaliśmy naprawdę malownicze tereny, pola, jeziorka :-)

Wygoda Przygoda!© annaw
Byliśmy na tyle blisko MPK, że trzeba już było szukać wjazdu. Wybraliśmy czerwony szlak który okrąża Otwock.

Lubię włazić tam, gdzie nie powinnam© annaw

Za kratkami :(© annaw
Są bunkry!

Bunkier numer 1© annaw

Bunkier© annaw

Bunkier był zamknięty© annaw
Słowa Mariusza na widok wydmy: Nie ma bunkrów, ale też jest zajebiście!

Wydma. W środku lasu!© annaw

Mam 3 latka, trzy i pół© annaw

Orzełek 1© annaw

Orzełek 2© annaw

Orzełek!© annaw
Powrót na trasę i za kilka metrów znów bunkier! Było jasne bez pytania, że skręcamy :D

Bunkier numer 2© annaw

Informacja© annaw

Światełko w tunelu© annaw

Bunkier jak to bunkier© annaw

Bunkier jak to bunkier© annaw
A później znów na czerwony szlak :-)

Takich niespodzianek było całkiem mało nawet© annaw

Trochę pozalewało© annaw

Bunkry znalezione bez pomocnej tabliczki :P© annaw
Sklep też był na szlaku :D

Bąbelek :D© annaw
Z czerwonego udaliśmy się na niebieski i... tu zaczęła się PRZYGODA!

Szlak© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Samolot© annaw

Szlak dalej zwany nieszlakiem© annaw

Szlak© annaw

Szlak© annaw

Takich wyzwań było sporo© annaw

Zagadka: gdzie jest szlak?© annaw
Aż dotarliśmy nad Świder. Tu postanowiliśmy obrać inny kierunek niż pierwotny, czyli nie dalej przez MPK, tylko wzdłuż Świdra do Wisły, a później do Warszawy wzdłuż Wisły, wałem.

Nad Świdrem© annaw

Mariusz kombinuje, jak nie zmoczyć butów© annaw

A Anna wchodzi i przechodzi jakby gdyby nic© annaw
W końcu usiąść na czymś, co nie jest siodełkiem :D

W końcu usiąść© annaw

Świder. Zakole© annaw

Nad Świdrem© annaw

Świder wpada do Wisły© annaw

Świder wpada do Wisły 2© annaw

Ścieżka brzegiem Wisły© annaw

Ścieżka© annaw

Wisła!© annaw

Wysokie chaszcze© annaw

Przez pola też się przedzieraliśmy :P© annaw

Lustro wodne© annaw

Warszawski Manhattan z Siekierkami© annaw

Piękne niebo!© annaw
Dotarliśmy. Po drodze jeden Pan na rowerze nam podpowiedział, że można ominąć jeszcze spory kawałek Wału M. jadąc przy rzece. Tak też zrobiliśmy. Dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, później do Czerniakowskiej. Postój pod sklepem - PIĆ! czekam na Mariusza i swoim stanem ubrudzenia, podrapania, pozacierania i zakrwawienia wzbudzam sensację wśród przechodniów :D Jeden Pan nawet stwierdził, że "dobry cross musiał być!". A, zapomniałam powiedzieć że zaliczyłam kilka gleb, bo np nie zmieściłam się między błotem a drzewem, i nawet dwie były na odcinku kilku metrów :D dobrze że Mariusz nie miał aparatu :P
A, no i o mało do Wisły nie wpadłam!
Także, było zajebiście. :-)
Z Mariuszem na Czerniakowskiej się pożegnałam.
Do domu wracałam lekko naokoło, żeby do tych 150 dokręcić, taki ładny wynik :-)
Bulwary nad Wisłą ssą. Jakim cudem ja tam nie przebiłam opon - nie wiem. Ale tam jest tyle szkła.... ehhhh :(

Nie, nie podcinałam sobie nieudolnie żył :P© annaw
Ślad zanim nie padła bateria w telefonie:
i w sumie powrót przez wawę - troszkę naokoło i niezgrabnie zaznaczone :P
no ale wybaczcie, dokręcałam do 150 :D
jest 7 rano dnia następnego, a wyszczerz na gębie full opcja!


































