Środa, 26 lutego 2014
Piekara.
- DST 9.11km
- Czas 00:24
- VAVG 22.77km/h
- VMAX 36.24km/h
- Temperatura 0.0°C
- Kalorie 302kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Z książką do Hirka.
Wtorek, 25 lutego 2014
do R.! :-)
- DST 18.07km
- Czas 00:51
- VAVG 21.26km/h
- VMAX 39.70km/h
- Temperatura 0.0°C
- Kalorie 526kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Ale urwał! Tzn ale wieje :-)
A kalorie trzeba zacząć pomalutku spalać :-)
A kalorie trzeba zacząć pomalutku spalać :-)
Poniedziałek, 24 lutego 2014
do R.! :-)
- DST 17.27km
- Czas 00:46
- VAVG 22.53km/h
- VMAX 38.69km/h
- Temperatura 3.0°C
- Kalorie 502kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Zmotywować się i ruszyć dupsko.
A, wieści z "ostatniej chwili": bye bye kurczaczku, bye bye pszeniczko, bye bye pomarańczko i orzechu laskowy..... Czyli jak to podstawa mojej diety stała się mym przekleństwem. Jestem uczulona na kurze mięso do jasnej cholery! i na mąkę pszenną znów!!! :P
Od piątku wszyscy się wkoło pytają: Co Ty będziesz jeść? Toć kurczak codziennie grany w jakiejś tam postaci..... :P
Ale też słyszałam, ze można nieźle schudną, jak odstawi się takie alergeny. Prawda to?
A, wieści z "ostatniej chwili": bye bye kurczaczku, bye bye pszeniczko, bye bye pomarańczko i orzechu laskowy..... Czyli jak to podstawa mojej diety stała się mym przekleństwem. Jestem uczulona na kurze mięso do jasnej cholery! i na mąkę pszenną znów!!! :P
Od piątku wszyscy się wkoło pytają: Co Ty będziesz jeść? Toć kurczak codziennie grany w jakiejś tam postaci..... :P
Ale też słyszałam, ze można nieźle schudną, jak odstawi się takie alergeny. Prawda to?
Serock, Białobrzegi, Nieporęt. WIOSNA!
- DST 6.36km
- Czas 01:30
- VAVG 14:09km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 425kcal
- Aktywność Chodzenie
Dupa do wozu i jazda :-) Z tak ślicznej pogody trzeba skorzystać!
Serock:

Zarośnięta łódka © annaw

Narew © annaw

Łabądki <3 © annaw

Prawie jak wiosna © annaw

Nad Narwią w Serocku naprawdę jest ładnie :) © annaw
![A kto zabroni mi się opalać na leżaku w lutym na plaży w Serocku?;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,460468,20140223,a-kto-zabroni-mi-sie-opalac-na-lezaku-w-lutym-na-plazy-w-serocku.jpg)
A kto zabroni mi się opalać na leżaku w lutym na plaży w Serocku?;] © annaw

Plaża w Serocku, i molo © annaw

Zagubiona chatka © annaw

Rynek w Serocku. I pomyśleć, że byłam tam pierwszy raz, mimo że do Pułtuska kilka razy w roku się jeździ © annaw
![Od zawsze i się to podobało ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,460462,20140223,od-zawsze-i-sie-to-podobalo.jpg)
Od zawsze i się to podobało ;] © annaw
Białobrzegi. Te Warszawskie :)

Łabądki z Białobrzegów © annaw

To jest QUAD. Ciągnący po tym lodzie coś ala sanki.... Z kilkoma osobami © annaw

Patrz tam, a nie na chodnik © annaw

O właśnie tam, może jakiegoś łosia znajdziesz :P © annaw

Mój Ty mój jesteś i już :) © annaw

Cud malina, mogłabym tak cały dzień nad wodą posiedzieć © annaw

# tyg temu jak byłam tu na szkoleniu, było biało © annaw
![Bardzo biało ;] A dziś? Wiosna](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,460458,20140223,bardzo-bialo-a-dzis-wiosna.jpg)
Bardzo biało ;] A dziś? Wiosna © annaw

Wał wzdłuż Białobrzegów © annaw
Nieporęt. Plaża, molo, lód...

Ale wielkie lodowisko! © annaw

To wszystko ejst MOJEEEEEEEEEEEEEEEEE :) © annaw

Molo w Nieporęcie © annaw

A se stoimy na lodzie i czekamy na zbawienie :) © annaw
Zbawienie nie nadeszło, więc sobie poszliśmy :P
Serock:

Zarośnięta łódka © annaw

Narew © annaw

Łabądki <3 © annaw

Prawie jak wiosna © annaw

Nad Narwią w Serocku naprawdę jest ładnie :) © annaw
![A kto zabroni mi się opalać na leżaku w lutym na plaży w Serocku?;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,460468,20140223,a-kto-zabroni-mi-sie-opalac-na-lezaku-w-lutym-na-plazy-w-serocku.jpg)
A kto zabroni mi się opalać na leżaku w lutym na plaży w Serocku?;] © annaw

Plaża w Serocku, i molo © annaw

Zagubiona chatka © annaw

Rynek w Serocku. I pomyśleć, że byłam tam pierwszy raz, mimo że do Pułtuska kilka razy w roku się jeździ © annaw
![Od zawsze i się to podobało ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,460462,20140223,od-zawsze-i-sie-to-podobalo.jpg)
Od zawsze i się to podobało ;] © annaw
Białobrzegi. Te Warszawskie :)

Łabądki z Białobrzegów © annaw

To jest QUAD. Ciągnący po tym lodzie coś ala sanki.... Z kilkoma osobami © annaw

Patrz tam, a nie na chodnik © annaw

O właśnie tam, może jakiegoś łosia znajdziesz :P © annaw

Mój Ty mój jesteś i już :) © annaw

Cud malina, mogłabym tak cały dzień nad wodą posiedzieć © annaw

# tyg temu jak byłam tu na szkoleniu, było biało © annaw
![Bardzo biało ;] A dziś? Wiosna](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,460458,20140223,bardzo-bialo-a-dzis-wiosna.jpg)
Bardzo biało ;] A dziś? Wiosna © annaw

Wał wzdłuż Białobrzegów © annaw
Nieporęt. Plaża, molo, lód...

Ale wielkie lodowisko! © annaw

To wszystko ejst MOJEEEEEEEEEEEEEEEEE :) © annaw

Molo w Nieporęcie © annaw

A se stoimy na lodzie i czekamy na zbawienie :) © annaw
Zbawienie nie nadeszło, więc sobie poszliśmy :P
Piątek, 14 lutego 2014
Love!
Walentynkowo :-)


Przywitanie śniegu roku pańskiego 2014
- DST 29.31km
- Teren 6.00km
- Czas 02:08
- VAVG 13.74km/h
- VMAX 33.97km/h
- Temperatura -9.0°C
- Kalorie 920kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiało. Mocno wiało i dlaczego zawsze było pod wiatr?
Kondycja na minusie tak jak temperatura na zewnątrz. Brak frajdy z tego śniegu...

Gdzieś na trasie w Parku Młocińskim © annaw

Tadeusz poszedł szukać zwierza, więc był czas na foty :) © annaw

Wariaty © annaw

Duuuuuuuuuuuużooooooooooo śniiiiiiiiieeeeeeguuuuuuu! © annaw
Zmęczyłam się :-) i zmarzłam :P
Kondycja na minusie tak jak temperatura na zewnątrz. Brak frajdy z tego śniegu...

Gdzieś na trasie w Parku Młocińskim © annaw

Tadeusz poszedł szukać zwierza, więc był czas na foty :) © annaw

Wariaty © annaw

Duuuuuuuuuuuużooooooooooo śniiiiiiiiieeeeeeguuuuuuu! © annaw
Zmęczyłam się :-) i zmarzłam :P
Sobota, 25 stycznia 2014
Roweromaniacy....
... pozdrawiają!!!

Z Ojcem Dyrektorem Panem Cygaro w niecywilnym cywilu. :-)

Z Ojcem Dyrektorem Panem Cygaro w niecywilnym cywilu. :-)
Piątek, 24 stycznia 2014
Cyklozy nigdy za wiele :-)

Sprawiłam sobie prezent bez okazji :-)

Czapa united-cyclists.com :-) © annaw
i kolejny prezent......

Ozdóbek nigdy za wiele! © annaw
Sobota, 11 stycznia 2014
Nocny Kampinos z przygodami :-)
- DST 51.02km
- Teren 28.00km
- Czas 03:02
- VAVG 16.82km/h
- VMAX 34.91km/h
- Temperatura 4.0°C
- Kalorie 2000kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Cóż to była za noc :-)
Nocny wypad w pierwszej fazie miał odbyć się w nocy z piątku na sobotę, ale pogoda była straszna, więc przełożyliśmy na następną noc. I bardzo dobrze!
Z domu jak zwykle wyszłam z opóźnieniem, ale cudem, bo z wiatrem, znalazłam się na Bielanach nawet minutkę przed czasem :-) Tam po chwili dołączył do mnie Pan Cygaro i razem czekaliśmy na spóźnionego Jarka (tu już zaczynają się przygody z opóźnieniem naszym, gdyż byliśmy umówieni o 21:30 w Palmirach z Mateuszem). Cygaro nas kawałek odprowadził, co wiązało się gadaniem i staniem, chociażby żeby się pożegnać (ciąg dalszy naszego spóźnienia).
Ruszyliśmy od metra młocin już sami. Kawałek przez ciemny fragment -bocialarka pada! ale chwila, nówki sztuki przecież włożyłam ogniw! No nic, przystanek, zmieniam ogniwo.
Jedziemy dalej.
Chwilę później to samo :-(
Już się wkurzam, że bocia się spsuła i daleko nie zajadę bez światła.
Ale na szczęście następne ogniwo dało radę.
Dzwonimy do Mateusza z pod Marcpola przy Trenów, że nie damy rady być za 10min w Palmirach :D Na szczęście Mateusz też nie :D
Śmigamy spokojnym tempem bez spiny do Sierakowa, a później do Palmir. Mateusz na szczęście nie czekał na nas długo.
Herbatka, żelki energetyczne, batonik. Patrzymy na niebo i nie możemy uwierzyć że zapowiadają deszcz, bo na niebie zero chmurki i piękne gwiazdy :-)

Muzeum Palmiry. Dlaczego ostatnio wszystkie drogi prowadzą właśnie tam? :D © annaw
Jedziemy dalej - plan - Roztoka!!!

No to gdzie jedziemy? © annaw
Ale niestety nie dojechaliśmy..... W połowie drogi między Truskawką a Roztoką Mateusz popsuł rower :-)

Upsssssssssssssss..................... taki malusieńki problemik © annaw
Urrrrrrwał przerzutkę. No to co? Odpiąć (zdjąć, urwać, cokolwiek innego - narzędzia wyciąga Jarek i Mateusz), skrócić łańcuch (rozkuwacz Jarek), spiąć spinką (tu popisuję się ja :-D). Wyciągam jeszcze gumowe rękawiczki, co by Mateusz się za bardzo nie upieprzył :D

No to co? zaczynamy działać! © annaw
Przy wyjmowaniu narzędzi Jarek zaczął wyciągać to...

Co wozi Jarek z sobą oprócz termosa z herbatą z cytryną i miodem © annaw
Mieliśmy sporo śmiechu, fanu ale i stresu, bo..... Jakimś dziwnym trafem spinki nam znikały. Dosłownie! Upadały na ścieżkę i ślad po nich ginął....
BW, Mateusz urwał w takim miejscu, gdzie na ścieżce już leżały jakieś śrubki i pozostałości po jakiejś innej naprawie roweru, buhahahahahahha :-)

1. Próba pozbycia się rozwalonej przerzutki © annaw

Się bawią chłopaki © annaw

Odkręcą tu..... odkręcą tam © annaw

Groszek dzielnie stał i czekał :P © annaw

2. O! są kombinerki i można nimi przeciąć linkę :D © annaw

3. To teraz skoro łancuch skrócony, to trzeba go spiąć © annaw

Trochę się z tą wbrew pozorom najprostszą rzeczą zeszło © annaw
JESTEŚMY PRO!!!

Ta dam! mamy singla :D © annaw
Zabawa w mechaników zajęła nam godzinę i 6 min. No trudno, rower udało się naprawić, łańcuch nie spadał, normalnie rewelacja!
Ale o Roztoce już przestaliśmy gadać, pomysł padł, Truskaw, tam asfalt, będzie można ew się rozdzielić czy coś, podjąć decyzję jak jedziemy, Bo Mateuszowi najwygodniej asfaltem by było na singlu :-)
No i niestety.... ICM miał rację (a chłopaki w Palmirach psioczyli, że ICM się psuje) - punkt 1 w nocy zaczęło kropić, a później już konkretnie padać.
No i tu aż wstyd się przyznać, ale ktoś wpadł na pomysł nocnego autobusu do Warszawy. Tak, jest Nocny w Truskawiu. Miał być za 40 min, deszcz padał, więc się rozłożyliśmy na przystanku. Jarek zrobił sobie kolację na ciepło :D

Kuchenka. Francuskie wojskowe racje żywnościowe © annaw

Po co mają moknąć? © annaw

Ciągle pada! jak widać na ICMie, punkt 1 miało zacąć lać i tak też się jednak stało :P © annaw

Piknik na przystanku © annaw
Wiem, wstyd, no ale cóż. Zimno, mokro, a z Truskawia kawał drogi do domu... Nie chciałam się rozłożyć znów, bo całą jesień miałam problem ze zdrowiem, więc wybrałam wariant z Jarkiem - busa (od busa będę miała 8km do domu w deszczu, a nie 25km z Truskawia). Mateusz dzielnie zadecydował, że wraca rowerem.... Ehhh :-) Wariat :D

Wstyd, no ale cóż zrobić? © annaw
Bus wysadził mnie na Chomiczówce, i mając pod wiatr, w deszczu, zmęczona, wracałam sobie powolutku do domciu :-)
Cała mokra i ubłocona! Tylko w butach miałam sucho :D
AAAA, wypróbowałam jeszcze wkłady ocieplające z decathlonu. Działa! Jak ruszyliśmy z Palmir po postoju, po chwili miałam skostniałe ręce i problem z hamowaniem, bo paluchy sztywne. Dopiero po jakiejś dłuższej chwili wróciły do normy. Więc po postoju z naprawą, który był dość długi, włożyłam wkłady do rękawiczek z wierzchniej strony dłoni i ..... dłonie z paluchami nie były skostniałe! W ogóle nie czułam takiego strasznego zimna!!
Rewelacja!!!!

Ocieplające wkłady © annaw
:-)
Nocny wypad w pierwszej fazie miał odbyć się w nocy z piątku na sobotę, ale pogoda była straszna, więc przełożyliśmy na następną noc. I bardzo dobrze!
Z domu jak zwykle wyszłam z opóźnieniem, ale cudem, bo z wiatrem, znalazłam się na Bielanach nawet minutkę przed czasem :-) Tam po chwili dołączył do mnie Pan Cygaro i razem czekaliśmy na spóźnionego Jarka (tu już zaczynają się przygody z opóźnieniem naszym, gdyż byliśmy umówieni o 21:30 w Palmirach z Mateuszem). Cygaro nas kawałek odprowadził, co wiązało się gadaniem i staniem, chociażby żeby się pożegnać (ciąg dalszy naszego spóźnienia).
Ruszyliśmy od metra młocin już sami. Kawałek przez ciemny fragment -bocialarka pada! ale chwila, nówki sztuki przecież włożyłam ogniw! No nic, przystanek, zmieniam ogniwo.
Jedziemy dalej.
Chwilę później to samo :-(
Już się wkurzam, że bocia się spsuła i daleko nie zajadę bez światła.
Ale na szczęście następne ogniwo dało radę.
Dzwonimy do Mateusza z pod Marcpola przy Trenów, że nie damy rady być za 10min w Palmirach :D Na szczęście Mateusz też nie :D
Śmigamy spokojnym tempem bez spiny do Sierakowa, a później do Palmir. Mateusz na szczęście nie czekał na nas długo.
Herbatka, żelki energetyczne, batonik. Patrzymy na niebo i nie możemy uwierzyć że zapowiadają deszcz, bo na niebie zero chmurki i piękne gwiazdy :-)

Muzeum Palmiry. Dlaczego ostatnio wszystkie drogi prowadzą właśnie tam? :D © annaw
Jedziemy dalej - plan - Roztoka!!!

No to gdzie jedziemy? © annaw
Ale niestety nie dojechaliśmy..... W połowie drogi między Truskawką a Roztoką Mateusz popsuł rower :-)

Upsssssssssssssss..................... taki malusieńki problemik © annaw
Urrrrrrwał przerzutkę. No to co? Odpiąć (zdjąć, urwać, cokolwiek innego - narzędzia wyciąga Jarek i Mateusz), skrócić łańcuch (rozkuwacz Jarek), spiąć spinką (tu popisuję się ja :-D). Wyciągam jeszcze gumowe rękawiczki, co by Mateusz się za bardzo nie upieprzył :D

No to co? zaczynamy działać! © annaw
Przy wyjmowaniu narzędzi Jarek zaczął wyciągać to...

Co wozi Jarek z sobą oprócz termosa z herbatą z cytryną i miodem © annaw
Mieliśmy sporo śmiechu, fanu ale i stresu, bo..... Jakimś dziwnym trafem spinki nam znikały. Dosłownie! Upadały na ścieżkę i ślad po nich ginął....
BW, Mateusz urwał w takim miejscu, gdzie na ścieżce już leżały jakieś śrubki i pozostałości po jakiejś innej naprawie roweru, buhahahahahahha :-)

1. Próba pozbycia się rozwalonej przerzutki © annaw

Się bawią chłopaki © annaw

Odkręcą tu..... odkręcą tam © annaw

Groszek dzielnie stał i czekał :P © annaw

2. O! są kombinerki i można nimi przeciąć linkę :D © annaw

3. To teraz skoro łancuch skrócony, to trzeba go spiąć © annaw

Trochę się z tą wbrew pozorom najprostszą rzeczą zeszło © annaw
JESTEŚMY PRO!!!

Ta dam! mamy singla :D © annaw
Zabawa w mechaników zajęła nam godzinę i 6 min. No trudno, rower udało się naprawić, łańcuch nie spadał, normalnie rewelacja!
Ale o Roztoce już przestaliśmy gadać, pomysł padł, Truskaw, tam asfalt, będzie można ew się rozdzielić czy coś, podjąć decyzję jak jedziemy, Bo Mateuszowi najwygodniej asfaltem by było na singlu :-)
No i niestety.... ICM miał rację (a chłopaki w Palmirach psioczyli, że ICM się psuje) - punkt 1 w nocy zaczęło kropić, a później już konkretnie padać.
No i tu aż wstyd się przyznać, ale ktoś wpadł na pomysł nocnego autobusu do Warszawy. Tak, jest Nocny w Truskawiu. Miał być za 40 min, deszcz padał, więc się rozłożyliśmy na przystanku. Jarek zrobił sobie kolację na ciepło :D

Kuchenka. Francuskie wojskowe racje żywnościowe © annaw

Po co mają moknąć? © annaw

Ciągle pada! jak widać na ICMie, punkt 1 miało zacąć lać i tak też się jednak stało :P © annaw

Piknik na przystanku © annaw
Wiem, wstyd, no ale cóż. Zimno, mokro, a z Truskawia kawał drogi do domu... Nie chciałam się rozłożyć znów, bo całą jesień miałam problem ze zdrowiem, więc wybrałam wariant z Jarkiem - busa (od busa będę miała 8km do domu w deszczu, a nie 25km z Truskawia). Mateusz dzielnie zadecydował, że wraca rowerem.... Ehhh :-) Wariat :D

Wstyd, no ale cóż zrobić? © annaw
Bus wysadził mnie na Chomiczówce, i mając pod wiatr, w deszczu, zmęczona, wracałam sobie powolutku do domciu :-)
Cała mokra i ubłocona! Tylko w butach miałam sucho :D
AAAA, wypróbowałam jeszcze wkłady ocieplające z decathlonu. Działa! Jak ruszyliśmy z Palmir po postoju, po chwili miałam skostniałe ręce i problem z hamowaniem, bo paluchy sztywne. Dopiero po jakiejś dłuższej chwili wróciły do normy. Więc po postoju z naprawą, który był dość długi, włożyłam wkłady do rękawiczek z wierzchniej strony dłoni i ..... dłonie z paluchami nie były skostniałe! W ogóle nie czułam takiego strasznego zimna!!
Rewelacja!!!!

Ocieplające wkłady © annaw
:-)
Truskaw - Cmentarz Palmiry - Truskaw
- DST 9.78km
- Teren 9.50km
- Czas 02:44
- VAVG 16:46km/h
- Temperatura 7.0°C
- Kalorie 639kcal
- Aktywność Chodzenie
Skoro żegnaliśmy Kampinos w 2013, to wypada go przywitać w 2014!
Dziś obraliśmy spacer w nieco innym miejscu :-)
Samochód zostawiliśmy w Truskawiu i poszliśmy czarnym szlakiem na Cmentarz w Palmirach, by potem wrócić niebieskim. Błotka było całkiem sporo na początku, ale im dalej w las, tym przyjemniej. Nawet słońce wyszło! Dzień jak zwykle bardzo udany :-)

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw
Dziś obraliśmy spacer w nieco innym miejscu :-)
Samochód zostawiliśmy w Truskawiu i poszliśmy czarnym szlakiem na Cmentarz w Palmirach, by potem wrócić niebieskim. Błotka było całkiem sporo na początku, ale im dalej w las, tym przyjemniej. Nawet słońce wyszło! Dzień jak zwykle bardzo udany :-)

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw

Puszcza Kampinoska © annaw


































