Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2014
Dystans całkowity: | 960.79 km (w terenie 273.50 km; 28.47%) |
Czas w ruchu: | 44:18 |
Średnia prędkość: | 21.60 km/h |
Maksymalna prędkość: | 56.37 km/h |
Suma podjazdów: | 2101 m |
Suma kalorii: | 30833 kcal |
Liczba aktywności: | 43 |
Średnio na aktywność: | 22.34 km i 1h 03m |
Więcej statystyk |
Poniedziałek, 28 lipca 2014
do pracy po mega przezajebistym rowerowym weekendzie!!!!
- DST 7.65km
- Czas 00:20
- VAVG 22.95km/h
- VMAX 29.30km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 211kcal
- Sprzęt Świnka Peppa
- Aktywność Jazda na rowerze
W weekend zaszalałam.... Memoriał Bercika, 200setka ;-)
A dziś na Peppie do pracy, nóżki zapodają!
Sukienka, kilogram imieninowych cukierków, koturny w torebce.... ;-)
Ja chcę jeszcze!!!
A dziś na Peppie do pracy, nóżki zapodają!
Sukienka, kilogram imieninowych cukierków, koturny w torebce.... ;-)
Ja chcę jeszcze!!!
Niedziela, 27 lipca 2014 Kategoria 150! stopięćdziesiątka!, 100! seteczka!, 200! dwuseteczka!, cykloza - wycieczki z Łasicem
Wrzos, Branica, Białobrzegi, Warka, GK :-)
- DST 204.91km
- Teren 50.00km
- Czas 08:28
- VAVG 24.20km/h
- VMAX 56.37km/h
- Temperatura 35.0°C
- Kalorie 5509kcal
- Podjazdy 694m
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
gps
Pomysł na wycieczkę padł bardzo dawno temu, ale ciągle były jakieś ciekawsze :-)
Nazwisko zobowiązuje, więc trzeba było jechać, a że zebrała się cud malina ekipa, to tym bardziej!

Dupeczki :P © annaw
![Lubię taki widok ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,503043,20140729,lubie-taki-widok.jpg)
Lubię taki widok ;] © annaw

Wola Bierwiecka, czyli wysiąść o jedną stację za wcześnie..... niechcący :P © annaw

Jedziemy, jedziemy, jeszcze tylko 150 km do domu :D © annaw

Polami © annaw

Jeżyny brejk! © annaw
One były tak pyszne, że o matko!

Asfaltami © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Troszkę wylała Radomka :) © annaw

Prawie lasami © annaw

Szlaki turystyczne ścieżki przyrodnicze, szlaki rowerowe. dziś były wszystkie :) © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

WRZOS!!! Cel wycieczki zdobyty ;-) Można wracać do domu! © annaw

Wrzos do Wrzosa ;-) © annaw
Łasic zadał pytanie:

-Jesteś szczęśliwa? © annaw
- Wyszczerz chyba mówi sam za siebie, ze tak ;-)

Bziuuuuuuuuuuuum z górki! © annaw

Drugi punkt wycieczki. Musiałam coś zobaczyć :-) © annaw
No musiałam, skoro byłam tak blisko :-) Moja noga wielce prawdopodobne, że już tam więcej nie stanie.

A tam na dole jest ścieżka © annaw

Tak, tu jest ścieżka :P © annaw

Sprawdźmy głębokość! © annaw

Hop hop, byleby nie wpaść! © annaw

Zaraz będą lody! © annaw

Miały być znów lody. Ale Marcin wchodząc do delikatesów poczuł kurczaka z rożna. Tylko On. Ale wszyscy podążyli za nim i w ten sposób zamiast lodów był kurczak z bułką :D © annaw

Kurczaczek w Białobrzegach :D © annaw

Uśmiechy przez cały dzień :-) © annaw

Pilica © annaw

Kąpu kąpu © annaw

Woda przyjemna! © annaw

Suszenie zwłok :P © annaw

Warka © annaw

Warka © annaw

Jazda jazda, ja chce jeszcze! © annaw

Taki tam sobie cień © annaw

Góra Kalwaria. Zakupy zajęły chłopakom więcej czasu niz załatanie dziury Łasicowi © annaw
I własnie przed GK nastąpiła akcja spontan z Adrianem w roli głównej. Ja już od paru km wiedziałam, że mam siłę dokręcać do 200, tylko potrzebuję towarzystwa. 10km można naokoło zrobić, ale nie 30. Więc własnie dawałam czas na namysł Adrianowi ;]

Warszawa tuż tuż © annaw

Na liczniku 160 i co by tu jeszcze wykręcić? :) © annaw
Przy moście Siekierkowskim wszyscy rozjechali się w swoje strony. Ja dzwonie do Adriana żeby się umówić konkret. Mówię, jak będę jechać i gdzie mniej więcej się złapiemy..... Oczywiście nóżka mi zapodawała i złapaliśmy się dalej niż planowaliśmy :-)
Zrobiliśmy szybki rower miejski i podmiejski, 34km/h prawie non stop na liczniku. Tylko że ja miałam już ponad 180km w nogach, a Adrian zaledwie kilka :D
Było bosko.
Odkąd słońce zaszło, jazda była coraz przyjemniejsza i szybsza.
A na koniec zasłużone piwko :-)
Na pociąg!
Wycieczka:
p.s. wpisuję dystans całkowity, a BS się mnie pyta czy to prawda??

Dla tych, którym się nudzi:
https://picasaweb.google.com/115244789919714841270...
Wszystkie zdjęcia wszystkich osób.
Pomysł na wycieczkę padł bardzo dawno temu, ale ciągle były jakieś ciekawsze :-)
Nazwisko zobowiązuje, więc trzeba było jechać, a że zebrała się cud malina ekipa, to tym bardziej!

Dupeczki :P © annaw
![Lubię taki widok ;]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,503043,20140729,lubie-taki-widok.jpg)
Lubię taki widok ;] © annaw

Wola Bierwiecka, czyli wysiąść o jedną stację za wcześnie..... niechcący :P © annaw

Jedziemy, jedziemy, jeszcze tylko 150 km do domu :D © annaw

Polami © annaw

Jeżyny brejk! © annaw
One były tak pyszne, że o matko!

Asfaltami © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Artystycznie nad Radomką © annaw

Troszkę wylała Radomka :) © annaw

Prawie lasami © annaw

Szlaki turystyczne ścieżki przyrodnicze, szlaki rowerowe. dziś były wszystkie :) © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

Cudnie nad tymi stawami było © annaw

WRZOS!!! Cel wycieczki zdobyty ;-) Można wracać do domu! © annaw

Wrzos do Wrzosa ;-) © annaw
Łasic zadał pytanie:

-Jesteś szczęśliwa? © annaw
- Wyszczerz chyba mówi sam za siebie, ze tak ;-)

Bziuuuuuuuuuuuum z górki! © annaw

Drugi punkt wycieczki. Musiałam coś zobaczyć :-) © annaw
No musiałam, skoro byłam tak blisko :-) Moja noga wielce prawdopodobne, że już tam więcej nie stanie.

A tam na dole jest ścieżka © annaw

Tak, tu jest ścieżka :P © annaw

Sprawdźmy głębokość! © annaw

Hop hop, byleby nie wpaść! © annaw

Zaraz będą lody! © annaw

Miały być znów lody. Ale Marcin wchodząc do delikatesów poczuł kurczaka z rożna. Tylko On. Ale wszyscy podążyli za nim i w ten sposób zamiast lodów był kurczak z bułką :D © annaw

Kurczaczek w Białobrzegach :D © annaw

Uśmiechy przez cały dzień :-) © annaw

Pilica © annaw

Kąpu kąpu © annaw

Woda przyjemna! © annaw

Suszenie zwłok :P © annaw

Warka © annaw

Warka © annaw

Jazda jazda, ja chce jeszcze! © annaw

Taki tam sobie cień © annaw

Góra Kalwaria. Zakupy zajęły chłopakom więcej czasu niz załatanie dziury Łasicowi © annaw
I własnie przed GK nastąpiła akcja spontan z Adrianem w roli głównej. Ja już od paru km wiedziałam, że mam siłę dokręcać do 200, tylko potrzebuję towarzystwa. 10km można naokoło zrobić, ale nie 30. Więc własnie dawałam czas na namysł Adrianowi ;]

Warszawa tuż tuż © annaw

Na liczniku 160 i co by tu jeszcze wykręcić? :) © annaw
Przy moście Siekierkowskim wszyscy rozjechali się w swoje strony. Ja dzwonie do Adriana żeby się umówić konkret. Mówię, jak będę jechać i gdzie mniej więcej się złapiemy..... Oczywiście nóżka mi zapodawała i złapaliśmy się dalej niż planowaliśmy :-)
Zrobiliśmy szybki rower miejski i podmiejski, 34km/h prawie non stop na liczniku. Tylko że ja miałam już ponad 180km w nogach, a Adrian zaledwie kilka :D
Było bosko.
Odkąd słońce zaszło, jazda była coraz przyjemniejsza i szybsza.
A na koniec zasłużone piwko :-)
Na pociąg!
Wycieczka:
p.s. wpisuję dystans całkowity, a BS się mnie pyta czy to prawda??

Dla tych, którym się nudzi:
https://picasaweb.google.com/115244789919714841270...
Wszystkie zdjęcia wszystkich osób.
powrót do domu po samochód techniczny nr 2
- DST 7.95km
- Teren 1.00km
- Czas 00:21
- VAVG 22.71km/h
- VMAX 30.93km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 499kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Porażka dnia. Po Berciku odstawiłam Adriana
pod dom i pojechałam do Rafała. A tu zonk – najprawdopodobniej zerwała się
linką od drążka zmiany biegów, także samochód unieruchomiony ZNÓW KUŹWA!!!! A
wczoraj zapłaciłam do końca za poprzednią naprawę ;( I jeszcze mechanik
wykrakał, bo zapytał się kiedy znów się u nich pojawię, bo fajna dziewczyna
jestem….. ;( wiem, ze fajna, ale ten cholerny samochód już mnie WKURZA!!!!
Także zamiast iść do R., pojechałam do domu, umyłam się i wsadziłam 4 litery w drugie auto – bo nagrody i pucharek jakoś trzeba było do domu dowieźć :D
Także zamiast iść do R., pojechałam do domu, umyłam się i wsadziłam 4 litery w drugie auto – bo nagrody i pucharek jakoś trzeba było do domu dowieźć :D
VIII Memoriał Bercika
- DST 18.99km
- Teren 18.00km
- Czas 01:08
- VAVG 16.76km/h
- VMAX 36.24km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1026kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Maraton – całkiem udany ;)
Trasa fajna, bardzo podobna, jak nie identyczna, do zeszłorocznej. Niestety z Adrianem nie przypilnowaliśmy ustawiania się na starcie (nasz błąd) przez co ruszaliśmy z końcówki „sektora”. A to było słabe, zważywszy na to, że nie było za bardzo gdzie i jak wyprzedzać, bo wąsko ;)
Ale ta sztuka mi momentami się udawała i udało się skończyć Bercika ;)
Przyjechałam jako 4ta kobieta na metę z krótkiego dystansu a koniec końców 2gie miejsce w swojej kategorii wiekowej ;)
Pierwszy puchar w życiu :D
p.s. wcale jakoś szczególnie się nie ścigałam, po prostu jechałam swoje i już ;)

Czekając na start:-) © annaw

Gdzieś na trasie © annaw

Błotko rządzi! © annaw

Błotko rządzi! © annaw

MAKARON! Niby te miseczki takie małe, pierwsza myśl - za mało! jestem głodna! ale po zjedzeniu było akurat! © annaw

Takie tam z pod stołu. jestem po 1 okrążeniu, tych co byli po 3 - można sobie wyobrazić jak wyglądali :-) © annaw

Nr 44 i 45. The winner is 44! © annaw

Klaszczemy, bawimy się! Jako jedni nieliczni, naprawdę! © annaw

Adrian się modli, a my z Dorotą tańczymy :-) © annaw

Dalej klaszczemy i czekamy na nasze koronacje :-) © annaw

Jest, Pucharek jest! © annaw

Czas dla fotoreporterów :-) Niestety z Adrianem nie wpadliśmy na pomysł wzięcia aparatów :D © annaw
Dlatego Adrian robi mi fotki moim telefonem :P

Oh jea! Cóż za szczęście ;-) © annaw

To trzeba być nami © annaw

.... żeby bawić się w ten sposób pokrowcami na siodełka :D © annaw

Samochód idealny do przewozu rowerów! © annaw
Po Memoriale i całej koronacji wsiedliśmy w auto i odwiozłam Adriana do domu, a ja pognałam do swojego Ukochanego...... ALE.
No właśnie, czy zawsze musi być jakieś ALE?
Zaparkowałam samochód, chciałam zrobić ostatnie wyrównanie do krawężnika i..... popsuło się :-) Drążkiem zmiany biegów można było kółka robić......
Także wypakowałam rower z samochodu i pojechałam do domu po drugi samochód, coby wszystkie fanty zawieźć do domu :D

Przyjechałam jednym, odjadę drugim © annaw

Fanty! © annaw

Nieźle nieźle, opony, rękawiczki, smar, osłona na rurę pod łańcuch :-) plus inne duperele :P © annaw
P.S. Może będą jeszcze jakieś fotki, to będę dodawać :-)
Trasa fajna, bardzo podobna, jak nie identyczna, do zeszłorocznej. Niestety z Adrianem nie przypilnowaliśmy ustawiania się na starcie (nasz błąd) przez co ruszaliśmy z końcówki „sektora”. A to było słabe, zważywszy na to, że nie było za bardzo gdzie i jak wyprzedzać, bo wąsko ;)
Ale ta sztuka mi momentami się udawała i udało się skończyć Bercika ;)
Przyjechałam jako 4ta kobieta na metę z krótkiego dystansu a koniec końców 2gie miejsce w swojej kategorii wiekowej ;)
Pierwszy puchar w życiu :D
p.s. wcale jakoś szczególnie się nie ścigałam, po prostu jechałam swoje i już ;)

Czekając na start:-) © annaw

Gdzieś na trasie © annaw

Błotko rządzi! © annaw

Błotko rządzi! © annaw

MAKARON! Niby te miseczki takie małe, pierwsza myśl - za mało! jestem głodna! ale po zjedzeniu było akurat! © annaw

Takie tam z pod stołu. jestem po 1 okrążeniu, tych co byli po 3 - można sobie wyobrazić jak wyglądali :-) © annaw

Nr 44 i 45. The winner is 44! © annaw

Klaszczemy, bawimy się! Jako jedni nieliczni, naprawdę! © annaw

Adrian się modli, a my z Dorotą tańczymy :-) © annaw

Dalej klaszczemy i czekamy na nasze koronacje :-) © annaw

Jest, Pucharek jest! © annaw

Czas dla fotoreporterów :-) Niestety z Adrianem nie wpadliśmy na pomysł wzięcia aparatów :D © annaw
Dlatego Adrian robi mi fotki moim telefonem :P

Oh jea! Cóż za szczęście ;-) © annaw

To trzeba być nami © annaw

.... żeby bawić się w ten sposób pokrowcami na siodełka :D © annaw

Samochód idealny do przewozu rowerów! © annaw
Po Memoriale i całej koronacji wsiedliśmy w auto i odwiozłam Adriana do domu, a ja pognałam do swojego Ukochanego...... ALE.
No właśnie, czy zawsze musi być jakieś ALE?
Zaparkowałam samochód, chciałam zrobić ostatnie wyrównanie do krawężnika i..... popsuło się :-) Drążkiem zmiany biegów można było kółka robić......
Także wypakowałam rower z samochodu i pojechałam do domu po drugi samochód, coby wszystkie fanty zawieźć do domu :D

Przyjechałam jednym, odjadę drugim © annaw

Fanty! © annaw

Nieźle nieźle, opony, rękawiczki, smar, osłona na rurę pod łańcuch :-) plus inne duperele :P © annaw
P.S. Może będą jeszcze jakieś fotki, to będę dodawać :-)
Rozgrzewka przed Bercikiem
- DST 9.86km
- Teren 8.00km
- Czas 00:31
- VAVG 19.08km/h
- VMAX 33.08km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozgrzewka przed Bercikiem. Czyli pojechaliśmy kawałek trasą i stwierdziliśmy, że czujemy w nogach wczorajsze kręcenie ;)
gpsa nie włączyłam, więc traski nie mam :P
gpsa nie włączyłam, więc traski nie mam :P
Piątek, 25 lipca 2014
Laski po drugiej stronie Wisły, podejście nr 3!
- DST 63.03km
- Teren 19.00km
- Czas 03:09
- VAVG 20.01km/h
- VMAX 49.78km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1700kcal
- Sprzęt Groszek
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Adrianem.
Czwartek, 24 lipca 2014
a po kinie do domu ;-)
- DST 8.79km
- Czas 00:23
- VAVG 22.93km/h
- VMAX 38.50km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 261kcal
- Sprzęt Świnka Peppa
- Aktywność Jazda na rowerze
a po kinie do domciu ;-)

A w domciu popsułam Peppie trochę hamulec i jest uziemiona :(

A w domciu popsułam Peppie trochę hamulec i jest uziemiona :(
Czwartek, 24 lipca 2014
do R.!
- DST 8.44km
- Czas 00:24
- VAVG 21.10km/h
- VMAX 31.20km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 233kcal
- Sprzęt Świnka Peppa
- Aktywność Jazda na rowerze
Wykorzystałam Rafała do założenia koszyczka, a później do kina!
Czwartek, 24 lipca 2014
po koszyczek i do domu
- DST 9.31km
- Czas 00:23
- VAVG 24.29km/h
- VMAX 35.90km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 261kcal
- Sprzęt Świnka Peppa
- Aktywność Jazda na rowerze
był kurier w księgarni z koszyczkiem, więc pojechałam go wziąć ;-)
Czwartek, 24 lipca 2014
do pracy
- DST 7.30km
- Czas 00:19
- VAVG 23.05km/h
- VMAX 32.40km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 201kcal
- Sprzęt Świnka Peppa
- Aktywność Jazda na rowerze
Jak fajnie, że przestało padać o 7:20 i mogłam spokojnie pojechać Peppą do pracy zamiast busem ;-)