Obrona Twierdzy Modlin w 1939r. i koszary wojskowe
- DST 10.00km
- Czas 06:00
- VAVG 36:00km/h
- Aktywność Chodzenie
Jutro będę umierać. Dosłownie. Zakładałam, aby pojechać na rekonstrukcję, nie wiedziałam, że otwarto koszary dla turystów :-) Resztkami sił wracaliśmy do auta. Ale warto było. Mam nadzieję, że zaszczepimy w Tymonku chęć do zwiedzania, do Modlina, do zdobywania świata i do oglądania wszystkiego, co wokół. Bo jak nie teraz, to kiedy?

Legalnie można wejść na mały fragment koszar :) © annaz

Wieża wodna i koszary © annaz

Zaglądamy przez otwarte okna © annaz

Taki nawyk. Czasem można coś ciekawego podejrzeć :) © annaz

Mównica © annaz

Tę bramę na dole widzieliśmy i mijaliśmy wiele razy przez ostatnich kilka lat. Ale będąc po drugiej jej stronie :) © annaz

Widać spichlerz © annaz

Ta sama droga, ale z innej perspektywy © annaz

Wieża wodna © annaz

Oglądamy rekonstrukcję © annaz

Aaaaaaa, wojna © annaz

Wybuchy i inne atrakcje © annaz

No i w końcu Tymon zaczął się bać bum bum © annaz

Padają jak © annaz

Na koń! © annaz

Na koniki to z chęcią między płaczem a płaczem popatrzę © annaz

Akwedukty © annaz

Moi :-) © annaz

Ślimak ślimak, pokaż rogi © annaz

Spichlerz © annaz

Podróżnik zdobywca! © annaz
Takie wycieczki jak ta dodają mnóstwo sił psychicznych. By sprostać ciężkiemu tygodniowi. Coś tak jakbyśmy ostatnio żyli od weekendu do weekendu. Weekendami z moimi mężczyznami żyję. Dzięki nim jeszcze żyję, a nie padłam jak mucha. A łatwo nie jest. Dziś się zmęczyliśmy, jutro by nie mieć zakwasów, też trzeba się będzie ruszyć. I tak muszę się ruszać, żeby się nie zasiedzieć. Zresztą, Tymon mi nie da posiedzieć....
Jak ja się cieszę, że zaczął w jakimś tam stopniu tolerować auto. I że toleruje wózek prześwietnie. Nosidło gorzej, no ale cóż, wózek nie wszędzie wjedzie.....
Mapka rysowana totalnie "na odwal", bez wchodzenia w szczegóły i budynki.

Legalnie można wejść na mały fragment koszar :) © annaz

Wieża wodna i koszary © annaz

Zaglądamy przez otwarte okna © annaz

Taki nawyk. Czasem można coś ciekawego podejrzeć :) © annaz

Mównica © annaz

Tę bramę na dole widzieliśmy i mijaliśmy wiele razy przez ostatnich kilka lat. Ale będąc po drugiej jej stronie :) © annaz

Widać spichlerz © annaz

Ta sama droga, ale z innej perspektywy © annaz

Wieża wodna © annaz

Oglądamy rekonstrukcję © annaz

Aaaaaaa, wojna © annaz

Wybuchy i inne atrakcje © annaz

No i w końcu Tymon zaczął się bać bum bum © annaz

Padają jak © annaz

Na koń! © annaz

Na koniki to z chęcią między płaczem a płaczem popatrzę © annaz

Akwedukty © annaz

Moi :-) © annaz

Ślimak ślimak, pokaż rogi © annaz

Spichlerz © annaz

Podróżnik zdobywca! © annaz
Takie wycieczki jak ta dodają mnóstwo sił psychicznych. By sprostać ciężkiemu tygodniowi. Coś tak jakbyśmy ostatnio żyli od weekendu do weekendu. Weekendami z moimi mężczyznami żyję. Dzięki nim jeszcze żyję, a nie padłam jak mucha. A łatwo nie jest. Dziś się zmęczyliśmy, jutro by nie mieć zakwasów, też trzeba się będzie ruszyć. I tak muszę się ruszać, żeby się nie zasiedzieć. Zresztą, Tymon mi nie da posiedzieć....
Jak ja się cieszę, że zaczął w jakimś tam stopniu tolerować auto. I że toleruje wózek prześwietnie. Nosidło gorzej, no ale cóż, wózek nie wszędzie wjedzie.....
Mapka rysowana totalnie "na odwal", bez wchodzenia w szczegóły i budynki.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj